sobota, 28 września 2024

Kolekcja. Opowieść o współczesnej sztuce polskiej - Borysław Czyżak

 



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Autor, Borysław Czyżak, zaprasza w wyjątkową, pełną magii podróż po świecie polskiej sztuki XX i XXI wieku. Oprócz podróży książka jest wspaniale napisanym, porywającym przewodnikiem po sztuce, w której wielu może mieć wrażenie zagubienia.
Autor nakłania do przyjrzenia się konkretnym dzieło oraz przemyślenia ich wymowy, przeanalizowania i wyciągnięcia wniosków. Te wnioski będą najciekawsze. Czyżak do niczego nie zmusza, nie wskazuje jednej słusznej drogi. Każdy z czytelników dostaje ten sam pakiet, takie same informacje. Jakie wyciągnie z tego wnioski, to już od niego zależy.
Treść zachwyca pod względem wybranych
Autor omawia dzieła ośmiorga artystów: Wacława Taranczewskiego, Henryka Stażewskiego, Koji Kamoji, Ernę Rosenstein, Marię Anto, Zuzannę Janin, Jarosława Modzelewskiego oraz Magdalenę Abakamowicz.dzieł sztuki, ale także języka, wyczucia i smaku autora. Różni, a jednak tak do siebie podobni. Łączy ich styl, sposób tworzenia dzieł. Wiele ich jednak łączy. Różni, a tak podobni i bliscy sobie, ale i nam, czytelnikom.
W swojej książce Czyżak prezentuje nie tylko sylwetki twórców, ich dzieła, ale także kontekst, w którym funkcjonowali, i przemiany zachodzące w świecie, nie tylko artystycznym. Okres, który opisuje autor obfitował w wiele przemian ustrojowych, społecznych, historycznych, a także obyczajowych. Znalazło to odzwierciedlenie w życiu i twórczości bohaterów książki. Wszystko to zostało wspaniale połączone w jedną, fascynującą opowieść.
Bez wątpienia jest to lektura obowiązkowa dla miłośników sztuki, ale także artystycznych życiorysów i po prostu, pięknego słowa. Bo słowa, ich kunszt, piękno zachwycają najbardziej. Polecam. Wyjątkowa podróż przez sztukę i życie.

wtorek, 24 września 2024

Rój - Weronika Mathia

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5,5/6
Po świetnym debiucie Żar i tym razem autorka nie zawiodła. Kolejna świetna, mistrzowsko prowadzona książka. Rój zadziwia, intryguje.
Nie sugerujcie się napisem na okładce - kryminał. Książka nie jest kryminałem. To znaczy mamy zbrodnię. Tak przynajmniej sądzimy, bo ktoś zginął. I to jest początkiem wyjścia do tego, co serwuje nam Mathia.
Autorka kolejny raz udowadnia, iż kryminał to dla niej za mało. W Roju mamy doskonały miks powieści obyczajowo- psychologicznej z mocnym wątkiem kryminalnym.
Duża grupa postaci, każda inna, każda ciekawa i każda przedstawiona bardzo wyraźnie, ukazana dogłębnie z mocnym rysem psychologicznym. Nie ma w tym zakresie żadnych niedomówień, aluzji. Wszystko jest napisane wprost, a postaci są z krwi i kości, takie jak każdy z nas.
Wierzcie mi, z kilkoma z nich wielu z nas się będzie mogło utożsamić. W opisach postaci kilkoro z nas przejrzy się niczym w lustrze.
Fabuła jest, bardzo porządna, logiczna, ale i w wielu miejscach zaskakująca. Jest ona jednak tylko tłem do ukazania bohaterów. Bo Rój to opowieść o nas, ludziach, ale i o czymś jeszcze. Nie zdradzę o czym. Nie chce psuć wam elementu zaskoczenia. A zaskoczeni będziecie na pewno.
Do tego trzy płaszczyzny czasowe, które pozwalają nam poznać wydarzenia z różnych stron. A jest co poznawać. Szybko okaże się, że śmierć młodej kobiety to początek zadziwiających wydarzeń, wychodzących na jaw sekretów, trupów skrywanych w szafie i wielu zaskakujących spraw. Sekrety ukrywane od lat i bolesne tajemnice wychodzą na jaw. Nikt dla nikogo nie ma litości.
Oprócz świetnej fabuły, doskonale nakreślonych postaci na wielką uwagę i brawa zasługują wątki społeczne, jak choćby rasizm, ksenofobia, prześladowanie z powodu pochodzenia. To bardzo ważne i aktualne w naszym kraju tematy. Autorce udało się je niezwykle umiejętnie wpleść w fabułę. Wymowa książki, całościowa, ale i podzielona na elementy, wali mocno czytelnika i ostro przeczołguje emocjonalnie. Bądżcie na to przygotowani.
A skąd tytuł? Nie zdradzę. Gorąco za to zachęcam do lektury. Świetna książka.



sobota, 14 września 2024

Szczęście i inne przypadki. Mikroreportaże - Iza Klementowska

 



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Izę Klementowską znam z innych jej książek, w których pokazała swój talent obserwacji ludzi, analizowania ich uczuć i wnętrz i wysnuwania ciekawych wniosków.
Szczęście....to kolejna doskonała szkatuła ludzkich uczuć i życiorysów. Kolejny raz Iza Klementowska stanęła na wysokości zadania i zabrała mnie w niezwykłą, bardzo poruszającą podróż. Jest to niezwykła podróż przez kolejne pokolenia Polaków, ich życia, radości, smutki i definiowanie przez każdego z nich, czym tak na prawdę jest szczęście.
Ta książka pokazuje, że szczęściem dla każdego z nas jest co innego. Dla jednego to będzie wycieczka na Malediwy, a dla innego zrobienie kroku po operacji. Jesteśmy nieskończenie różni. Łączy nas jedno. Każdy z nas marzy o szczęściu i do niego dąży. Klementowska to doskonale pokazuje. Książka udowadnia także jeszcze jedno, że zawsze warto, ba należy, walczyć.
Reportażystka oddaje głos swoim bohaterom, ludziom tak zdawałoby się zwyczajnym, jak każdy z nas. Reportaże udowadniają, że nie ma ludzi zwyczajnych, szarych, banalnych. Każdy z nas jest wyjątkowy, unikalny, każdy marzy i ma prawo być szczęśliwym. Cennym jest, iż pisarka nie ocenia. nie ubarwia, nie popada w przesadę. Wszystko jest spisane, tak jak mówią bohaterowie. W trakcie lektury ma się wrażenie rozmowy z kimś kogo znamy od bardzo dawna. Ot opowieść kogoś bliskiego, dawno niewidzianego. Zwyczajna, a jednocześnie niezwykła książka. Jej pozorny banał, zwyczajność są jej największymi atutami.
Autorce, świetnej obserwatorce, udało się stworzyć wyjątkowy i niezwykle poruszający zbiór ludzkich dusz, marzeń, smutków i radości. Jest się czym zachwycać, jest nad czym pomyśleć.
Szczęście...udowadnia, że życie jest nieskończoną zagadką i samo w sobie niezwykłym darem i szczęściem. Polecam.



wtorek, 10 września 2024

Pięcioro małych Indian - Michelle Good

 



Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 4-/6
W 2021r. na jaw wyszły szczegóły dotyczące katolickich szkół, w których miały uczyć się dzieci rdzennych mieszkańców Kanady. Dzieci umieszczane na siłę w tych szkołach były zastraszane i molestowane.
Autorka książki opowiada historię pięciorga dzieci, które trafiły do takiej szkoły, przeżyły gehennę zgotowaną im przez dorosłych i będąc dorosłymi osobami z mizernym skutkiem próbują poradzić sobie z koszmarem i demonami przeszłości.
Historie poruszające, szokujące, wyciskające niejedną łzę z oczu czytelnika. Michelle Good umiejętnie gra na uczuciach i zabiera nas w podróż niczym kolejką górską. Tych złych momentów jest najwięcej. Są jednak także chwile gdy w trakcie lektury uśmiechniemy się szeroko.
To z plusów. Do minusów zaliczam niestety kiepskie tłumaczenie i brak pogłębionej refleksji.
W książce brakuje szczegółowych informacji w jaki sposób działał system, jak dokonywano "prania mózgu" dzieciom, jak wpajano im taką, a nie inną ideologie, jakich metod używano, także tego jakie zmiany zachodziły w dzieciach gdy stawały się one ofiarami. Nie chodzi mi tu o tanią sensację rodem z tabloidu. Brakuje mi rzetelnego, reporterskiego i dogłębnego potraktowania tematu. Szkoda, bo temat ważny i zasługujący na porządne potraktowanie.
Owszem, treść, którą serwuje autorka, porusza i to bardzo. Jest to jednak wg. mnie wstęp do całej, rzetelnie potraktowanej sprawy. Zdaję sobie sprawę, iż książka nie jest reportażem, nie jest literaturą faktu tylko powieścią. Jednak powieść także może mieć w/w elementy, które sprawiłyby, że stałaby się jeszcze ciekawsza i rzetelniej opisałaby całą sprawę. Byłaby to po prostu dużo lepsza książka.
Był ogromny potencjał, który nie został w pełni wykorzystany. Owszem, Pięcioro małych Indian można przeczytać. Nie będzie to czas stracony. Należy jednak pamiętać, że w książce próżno szukać analizy, innego spojrzenia, wyczerpania tematu. Mimo to zachęcam do lektury. To bardzo ważna pozycja upamiętniająca ofiary i piętnująca straszną zbrodnię wyrządzoną dzieciom, całym pokoleniom.

piątek, 6 września 2024

Przyjaciel - Joakim Zander

 



Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 2/6
Kilka lat temu czytałam Pływaka tego samego autora. Książka była świetna i mogę szczerze ją polecić. Jeżeli jednak chodzi o Przyjaciela to bardzo się na tej lekturze zawiodłam.
Bardzo lubię skandynawską prozę i zawsze staram się znaleźć w książce coś pozytywnego. Tutaj pozytywem jest tylko oś fabuły. Niestety sam, nawet najlepszy szkielet fabuły, to za mało. Książka jest po prostu bardzo słaba, kiepsko napisana i trudno mi uwierzyć, że autorem jest Joakim Zander.
Mam wrażenie jakby całość napisał ktoś inny.
Miłość, zemsta, wojna, zakazane uczucie, szpiegostwo, polityka, to wszystko znajdziecie w tej książce. Jednak same elementy bez mocnego, dobrego kleju, który je scali, to za mało.
Owszem, w Przyjacielu dzieje się dużo, dynamika akcji jest niesamowita, ale to wszystko sprawia wrażenie przypadkowo połączonych ze sobą elementów. Brak ładu, składu, konsekwentnej fabuły.
Wspomniałam też o wątku miłosnym. Jest, a jakże. Nie mam nic przeciwko miłosnym elementom w thrillerach o ie są one sensownie umocowane w fabule i dobrze nakreślone. Niestety w Przyjacielu sensu brak, a wątek miłosny jest po prostu nudny i infantylny. Całość zawiodła mnie i to bardzo. Był duży potencjał, który nawet w najmniejszym stopniu nie został wykorzystany. Zupełnie niepodobne do tego autora.
Zdecydowanie odradzam lekturę Przyjaciela. Zachęcam za to do przeczytania Pływaka. Świetna książka.Jej ogromnym książki jest wyjątkowo misternie wręcz zawiązana intryga, która w pewnym momencie wprowadza czytelnika w ogromne osłupienie. Mamy więc wszystko co potrzebne, żeby Pływak stał się niezwykłym thrillerem, i takim jest. Pływak to świetna książka. Niewiarygodne, iż obie pozycje napisał ten sam autor.

piątek, 30 sierpnia 2024

Rzeczpospolita Obojga Narodów. Calamitatis regnum - Paweł Jasienica

 


Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
Rzeczpospolita Obojga Narodów to kontynuacja genialnych: Polski Piastów i Polski Jagiellonów. Jest to chyba najsłynniejsza opowieść, esej, trudno jednoznacznie to nazwać, dot. i tak szeroko traktujący o Rzeczpospolitej Obojga Narodów w Polsce, o tym, jak wtedy rządzono, co robiono, co z tego wynikało. Pamiętam, gdy będąc w liceum po raz pierwszy przeczytałam wszystkie tomy serii. Pochłonęły mnie bez reszty już od pierwszych stron.
Wiem, że wiele kolejnych pokoleń zachwyca się tymi dziełami. Trudno nawet stwierdzić co jest tego powodem Być może lekki styl Jasienicy, jego odejście do tematu, tak dalekie od nudnych często lekcji historii. To po prostu historia dostępna dla każdego.
Książki Jasienicy sprawiają, iż człowiek zatraca się w lekturze, czuje się jakby siedział przy kominku i słuchał niesamowitej opowieści. Przynajmniej ja miałam i mam nadal (mimo upływu lat) takie odczucia.
Nie istotne, że książek traktujących o dziejach Polski po Jagiellonach powstało na przestrzeni lat całkiem sporo. Jednak książki Jasienicy nadal są najpopularniejsze. Jasienica to Jasienica i tyle, klasa sama w sobie.
Sam autor znał (że tak się wyrażę) swoje miejsce w szeregu. Nigdy nie uważał swoich książek za dzieła naukowe. Sam tak pisał: Książki, które piszę, nie roszczą sobie żadnych pretensji do rangi dzieł naukowych, nie są podręcznikami ani popularyzacją nauki. To są zwyczajne eseje. Esejowi przysługują te same prawa, którymi się cieszy dramat, poezja czy powieść.
Dzięki takiemu podejściu powstała wspaniała opowieść, w którą zdecydowanie warto się zagłębić.
Atutem jest lekki lecz nie infantylny język, ciekawie opowiedziana historia, wzmianki o gospodarstwie, o kształtowaniu się państwa, o obyczajach itd. Zalety, wady, bolączki, smutki i radości kolejnych władców i ich poddanych.
Druga część trylogii, czyli Calamitatis regnum, opowiada o latach 1648-1696, o których tak barwnie pisze w swoich książkach Sienkiewicz. Te lata zakończone były abdykacją syna Zygmunta III Wazy, Jana II Kazimierza, wojną z Kozakami, powstaniem Chmielnickiego, potopem szwedzkim w latach 1655-1660. Te i wiele innych pomniejszych wydarzeń przyniosły przede wszystkim anarchię, wyniszczenie kraju, chaos w każdej dziedzinie życia i totalne rozprężenie oraz utratę terytoriów Rzeczypospolitej. Co cenne Jasienica przedstawia nie tylko skutki, efekty takich a nie innych działań, ale także cały związek przyczynowy, wszystko, co doprowadziło do tego, że państwo polskie było w rozsypce, a o dawnej potędze pozostały tylko wspomnienia. Wyjątkowo smutny i pouczający tom.
Czyta się, jak i poprzednie tomy - wspaniale.
Cała trylogia - Rzeczypospolita Obojga Narodów, obejmuje czasy od śmierci ostatniego Jagiellona do 1795 roku. 220 lat podzielone na 3 tomy. Wspaniała lektura.
Autor wiele opisuje, całość faszeruje wspaniałymi anegdotami, snuje opowieść barwną, czasami odrobinę sardoniczną, cudowną. I co istotne, o niczym nie zapomina, nic mu nie umyka, wszystko doprowadza do końca. Polecam. Cudowna lektura, która zachwyci nawet przeciwników historii.

wtorek, 27 sierpnia 2024

Amerykanin - Henry James

 



Wydawnictwo MG, Ocena 5,5/6
Twórczość Henry'ego Jamesa znawcy dzielą na 3 okresy.
Amerykanin jest trzecią powieścią Jamesa, a także jednym z ważniejszych dzieł należących do wczesnego okresu jego twórczości. Historia koncentruje się wokół przypadków Amerykanina Christophera Newmana, milionera, który majątku dorobił się na handlu na szeroką skalę, człowieka który postanawia poznać Europę.
Jego podróż to nie tylko zwiedzanie topowych w owym czasie zabytków, ale także zakupy, zakupy i rozrywka. Co kupuje nasz bohater? Wszystko. Począwszy od rzeczy osobistych, aż po mniej lub bardziej udane dzieła sztuki. Dodatkowo Newman poznaje fascynujących, równie jak on zamożnych ludzi, nocuje w najdroższych hotelach, jada w najlepszych restauracjach i używa życia, jak tylko może.
Pewnego dnia, będąc we Francji, po odhaczeniu kolejnych bedekerowskich (z jedynego ówczesnego przewodnika) zaznaczonych, jako koniecznie do zobaczenia zabytków, spotyka swojego dawnego znajomego. Człowiek ten zaprasza go do siebie chcąc przedstawić rodzinę. Żaden z nich nie przypuszcza nawet przez moment, co się stanie. I to jest punkt wyjściowy całej historii.
Książka jest złożona z dwóch części. Żadna z nich nie mogłaby istnieć bez tej drugiej.
Pierwsza część to wojaże milionera, poznawanie świata, cieszenie się życiem. Jednocześnie (jak to u Jamesa bywa) jest to także doskonałe studium samego Newmana, ale i ludzi, z którymi się on styka, z którymi przestaje. Bardzo ciekawe, momentami nawet kuriozalne studium. Ale to dla Jamesa charakterystyczne. Pisarz słynął z portretowania ludzi, których spotykał, miał szansę obserwować. Jego opisy są tak trafne, tak dokładne, podszyte odpowiednią dozą ironii, iż od samego początku lektury po prostu się przy nich szeroko uśmiechałam.
Ta część to także ukazanie niezwykle wyraźnie ówczesnego podziału świata na klasy, warstwy uprzywilejowane i nie, na ludzi, którzy są i którzy po prostu nie istnieją.
Druga część książki (nierozerwalnie jednak związana z pierwszą częścią), to wątek miłosny, romantyczny. Chociaż jeżeli ktoś oczekuje tego wszystkiego, co powinno charakteryzować taki wątek osadzony xx lat temu, to się rozczaruje. Należy pamiętać, iż akcja rozgrywa się w XIX-wiecznym Paryżu, a książka została napisana w 1877 roku.
Wobec tego co mamy w owym wątku miłosnym? Przede wszystkim uczucia, które na różnorodny sposób targają naszym Amerykaninem, poczynając od osłupienia, żądzy, namiętności, aż po rozpacz i wręcz dyszenie chęcią zemsty. Jest także całe mnóstwo rozterek, które są związane przede wszystkim z szokiem, wielką tajemnicą i przysłowiowym trupem w szafie.
Nie ukrywam, iż to trudna powieść, choć wcale początkowo na taką nie wygląda. Pod pozorem frywolnej historyjki James serwuje nam niesamowitą wręcz wiwisekcję społeczeństwa paryskiego (nie gardząc amerykańskim przypadkiem) i ludzkiej natury. Wszystko to ukazane z lekkim przymróżeniem oka, choć dosadnie, przystrojone pięknymi francuskimi strojami, przykryte właściwym zachowaniem, umieszczone w pięknych wnętrzach.
Bardzo ciekawe jest także samo zakończenie. W ogóle cała powieść jest ciekawa, a jednocześnie niesamowicie kuriozalna i z pewnością warta poznania.
To jednocześnie lektura z typu tych, które jednego (jak mnie) zachwycą, a innego znudzą niemiłosiernie, a przy tym każdy ją odbierze inaczej. Polecam.

piątek, 16 sierpnia 2024

Oko tygrysa. Opowieść o bestii, którą stworzył człowiek - Marta Sawicka-Danielak

 




Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6

Wyjątkowa, zachwycająca opowieść o związkach człowieka z naturą, o tym jak traktować otaczający nas świat, jak być mądrym ekologiem.
Tygrysy, ich mądrość, sposób życia, związki z człowiekiem, autorka traktuje bardzo dogłębnie. Sięga ona do wielu źródeł, m.in. mitologii azjatyckiej, opowieści plemiennych z Syberii i wielu innych niezwykłych źródeł.
Związki tygrysów z człowiekiem poznajemy na wielu płaszczyznach. Książka zaskakuje, zadziwia. Najdziwniejsze dla mnie były tzw. tygrysie wdowy, czyli opowieść o kobietach, których mężowie zostali zamordowani przez tygrysy.
To tylko przykład. Kwestia wzajemnych stosunków, pewnych zależności na linii człowiek - tygrys, jest bardzo dokładnie omówiona i bogato udokumentowana. Większość wiedzy, jaką dostarcza nam autorka zaskakuje. Sporo opisów szokuje, a nawet przeraża. Świat był i jest bardzo zróżnicowany, a podejście ludzi do tej samej kwestii może bardzo się różnić.
Oko tygrysa... to przede wszystkim wspaniały, świetnie napisany i bardzo przejmujący reportaż. Autorka zadała sobie mnóstwo trudu żeby zgromadzić cały materiał.
To także wyjątkowa podróż do nieznanego dla większości świata. Tygrysy znamy z filmów przyrodniczych. Podczas lektury tej książki poznamy inny świat, inną istotę, dogłębnie, całościowo i w niezwykły sposób. Inaczej spojrzymy także na nas ludzi. Wnioski jakie wysnujemy z tej lektury będą bardzo smutne i postawią nas w złym świetle. Niszczymy planetę, niszczymy naturę i to przez nas los tygrysów jest tak smutny, w wielu miejscach wręcz tragiczny. Jak twierdzi wielu ludzi, Martwy tygrys jest dziś więcej wart niż żywy. Przerażające.
Oko tygrysa... to wyjątkowa podróż (także ta duchowa, wielowymiarowa) i przygoda, a przy tym bardzo mądra lektura. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po Oko tygrysa...

sobota, 10 sierpnia 2024

Wieczny mąż - Fiodor Dostojewski

 



Wydawnictwo MG, Moja ocena 6/6
No jaką ja inną ocenę mogę dać dziełu takiego mistrza, jak Dostojewski?! Pytanie czysto retoryczne. Bo Fiodor Dostojewski wielkim pisarzem był. Poza tym ja uwielbiam książki tego autora, chociaż nie ukrywam, są trudne, ale zmuszają do myślenia i pokazują ponadczasowe cechy człowieka. Nie inaczej jest z Wiecznym mężem.
Ponownie na plan pierwszy wysuwa się analiza człowieka, jego charakteru, poczynań, powodów takiego, a nie innego postępowania i konsekwencji. Tym razem na plan pierwszy wysuwają się dwie postaci, tytułowy zdradzany mąż, oraz kochanek żony zdradzanego męża.
Każda z tych osób po wstępnej analizie, obserwacji, okazuje się inna niż na pozór się zdawała być.
Mąż jest lękliwy, słaby psychicznie, bez kręgosłupa moralnego i charakteru. Mimo poniżenia, jakiego doznaje, chęci odwetu cały czas w myślach wypiera chęć zemsty. A kochanek? No cóż, sami się o tym przekonajcie. Gwarantuję, iż będziecie zaskoczeni. Jeden z nich poddawany jest wiecznym psychicznym torturom, a drugi zdaje się być niefrasobliwym lekkoduchem. Do czego doprowadzą zdrada i jej owoce, skutki? To jest sednem opowieści rosyjskiego pisarza. Wszystko to jest tłem do analizy człowieka, jego poczynań, rozterek.
Jak to zwykle u Dostojewskiego treść jest skomplikowana, a jednocześnie bardzo prosta, uniwersalna. Niezależnie od miejsca, czasu, statusu społecznego, pewne prawdy, zachowania ludzkie, reakcje są uniwersalne. I to nam prezentuje autor.
Fabuła dotyczy aspektów moralnych, prawd, sytuacji, które mogą się stać udziałem każdego z nas, w każdym momencie. Przy czym, co istotne, poruszanych przez autora spraw nie należy traktować dosłownie. Są one raczej przenośnią i pretekstem, sposobem do pokazania czegoś więcej. Treść idealnie odpowiada temu, jaki wg. autora był człowiek. Warto zauważyć, iż Dostojewski bardzo mocno nakreślił cechy swoich bohaterów. W wielu miejscach wręcz przerysował charaktery postaci.
Mnóstwo w książce emocji, rozmyślań, długich, często zawiłych monologów, rozmów, nie każdemu musi to się podobać. Dodatkowo autor wręcz namacalnie ukazuje cierpienia swoich bohaterów. Wieczny mąż aż kipi od cierpień, pragnień, rozterek i lęków.  Kwintesencją wszystkiego jest puenta. Polecam.
Bez wątpienia to wspaniała i warta lektury książka. Fiodor Dostojewski to specyficzny pisarz. Albo się jego dzieła podziwia, kocha, albo się ich nie znosi. Ja należę do tej pierwszej grupy. Polecam, zdecydowanie polecam.


niedziela, 4 sierpnia 2024

Alchemia. Powieść biograficzna o Marii Skłodowskiej-Curie - Katarzyna Zyskowska

 


Wydawnictwo Znak Literanova, Moja ocena 5,5/6
Doskonała, niezwykle wciągająca i świetnie opracowana merytorycznie powieść biograficzna o najgenialniejszej z Polek i niezwykłej kobiecie.
Książek, biografii, powieści o Marii Skłodowskiej - Curie napisano wiele. Tym, co najbardziej urzekło mnie w tej książce jest ukazanie naukowczyni, niezwykłej kobiety, jako kobiety, człowieka, kogoś takiego, jak my ze wszystkimi smutkami, radościami, pragnieniami, marzeniami.
Wszystko zaprezentowane na dwóch płaszczyznach czasowych i skupione wokół dwóch najważniejszych momentów w życiu bohaterki.
Na początku przenosimy się do roku 1886. Wtedy to młodziutka, nastoletnia Maria zostaje guwernantką i zamieszkuje we dworze w Szczukach. Tam zakochuje się z wzajemnością w najstarszym synu właścicieli posiadłości.
Druga płaszczyzna czasowa ma miejsce 25 lat póżniej, gdy dorosła, znana Maria ma romans z żonatym mężczyzną Paulem Langevinem. Romans ten wychodzi na jaw. Oj dzieje się, dzieje. Początek XX wieku, romans z żonatym mężczyzną, takie miały często miejsce. Wszystko było w porządku dopóki relacja nie wyszła na jaw. O tyle jest to istotne, że w przypadku Marii, znanej badaczki, romans wychodzi na jaw, a dodatkowo 1911 rok to rok przyznania jej drugiego Nobla. Maria miała niezwykle poważne plany wobec kochanka i chciała, by ten wkrótce ją poślubił. Bez wątpienia ich znajomość była czymś więcej niż tylko przelotnym romansem. Żona Paula urodziła właśnie 4. dziecko. Wszystko razem tworzyło mieszankę wybuchową. Prasa brukowa nie zostawiła na Marii suchej nitki. To jej przypisywano całą winę za rozpad rodziny. A to dopiero początek historii.
Katarzynie Zyskowskiej udało się ukazać Marię, jako kobietę wyjątkowo, nie tylko naukowczynię, ale po prostu kobietę, człowieka, który marzył, kochał i chciał być szczęśliwy, a o swoje szczęście potrafił wyjątkowo walczyć. Jej bohaterka jest kobietą niezwykłą i widać to od pierwszej strony książki. A sama książka, bardzo bogato udokumentowana merytorycznie, aż kipi od emocji i uczuć. Czyta się wyśmienicie. Gorąco polecam. Wyjątkowa lektura, tak jak wyjątkowa była Maria Skłodowska - Curie.