sobota, 19 września 2026

Na tej ziemi - Theis Ørntoft

 


Wydawnictwo Poznańskie, Moja ocena 5,5/6
Nietypowa, obszerna książka, która nawet dla mnie - miłośniczki literatury skandynawskiej, była wyzwaniem. Bez wątpienia to trudna lektura, taka która na długo zostanie gdzieś z tyłu mojej głowy. Chaos, który początkowo może przerażać. Dodatkowo mnóstwo dygresji. Jednak warto zadać sobie trud. 
Wszystko zaczyna się od śmierci seniora. Pogrzeb staje się okazją do spotkania rodzeństwa – Rhei, Miriam i Joela – oraz ich matki Alice. Ale tak naprawdę jest to dopiero początek. Autor zabiera nas w podróż przez historię kilku pokoleń, pokazując, jak bardzo jesteśmy związani z tymi, którzy byli przed nami. I jak wiele z ich wyborów, miłości, tajemnic i błędów może w jakiś sposób stać się także częścią naszego życia.
Teoretyccznie to saga. Tak i nie. Jest to książka o rodzinie, ale nie tylko. Najwięcej w treści jest o miłości, która potrafi przetrwać lata, o wybaczaniu, o powiązaniu z przeszłością. Bardzo duża część historii traktuje o tajemnicach, które czasem zamiast znikać, przechodzą z pokolenia na pokolenie.
Bardzo podobało mi się to, jak autor połączył prywatną historię bohaterów z większym obrazem świata. Mamy Danię lat 60., Hamburg, Nowy Jork po 11 września, współczesną Kopenhagę, a później rok 2036. Zmieniają się miejsca i czasy, ale pewne rzeczy pozostają takie same – potrzeba bliskości, miłości, bezpieczeństwa i szukania swojego miejsca na ziemi. Te asektym marzenia, potrzeby są uniwersaknem niezależnie od tego kiedy i gdzie żyjemy. 
Bardzo dużo (jeżeli nie najwięcej) jest też o ziemi, naszym domu, który bardzo szybko tracimy. Ørntoft pisze o naturze, kryzysie, kapitalizmie i lęku przed przyszłością. Te wielkie tematy przeplatają się z życiem zwykłych ludzi. Dzięki temu łatwiej poczuć, że problemy świata nie są czymś odległym. One dotyczą nas wszystkich tu i teraz.
Momentami ta książka jest smutna. Momentami niepokojąca. Nie ukrywam, jest też trudna i wymaga od czytelnika skupienia. Jednocześnie jest w niej mnóstwo ciepła, empatii, wrażliwości jeżeli chodzi o ukazanie relacji między ludźmi. Bo mimo wszystkich katastrof, lęków i niedoskonałości świata pozostaje coś bardzo prostego – jesteśmy sobie potrzebni. I to jest najważniejszy wniosek tej książki, nieomal jej przesłanie. 
Na tej ziemi to książka o świecie, który trochę się rozpada, ale także o tym, co mimo wszystko warto próbować ocalić. O miłości. O rodzinie. O pamięci. O naturze. O drugim człowieku.
Po skończeniu lektury pozostałam z poczuciem niepokoju, ale też z myślą, że może właśnie w tych małych, bliskich rzeczach – w relacjach, wspomnieniach i miłości – kryje się coś, co naprawdę ma znaczenie.
To nie jest książka, którą tylko się czyta. To książka, nad którą jeszcze długo się myśli. Polecam.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.