poniedziałek, 1 czerwca 2015

Hiszpański smyczek

Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Moja ocena 4/6
Hiszpański smyczek, to debiutancka powieść Andromedy Romano-Lax, która zgodnie z tym, co wydawca napisał na okładce, miała mnie porwać i zachwycić. Nie zdarzyło się ani jedno ani drugie. Chociaż muszę przyznać, iż książkę czytało się nieźle, ale bez jakiś specjalnych ochów i achów. Ot dobrze napisana powieść. Porównanie autorki do kultowego bez mała Zafona, jest dużym nieporozumieniem. Romano-Lax pisze dobrze, ale do poziomu autora Cienia wiatru jeszcze bardzo dużo jej brakuje. 
Akcja książki jest wielowątkowa. Pierwszy wątek rozpoczyna się pod koniec XIX wieku i dotyczy narodzin chłopiec, który za kilkanaście lat stanie się największym wiolonczelistą w historii Hiszpanii. 
Kolejny wątek to szeroko zakrojona panorama gospodarczo-historyczno-społeczna Hiszpanii początku XX wieku. Dwór królewski w Madrycie chyli się powoli ku upadkowi. W całej Europie rozpoczynają się zmiany i to jak pokaże czas - zmiany bardzo niekorzystne. Nadciąga I wojna światowa, później mają miejsce narodziny faszyzmu i kolejne zawieruchy dziejowe. Tło historyczne jest burzliwe, bo taka była tez I połowa XX wieku. Ciekawe, iż autorka nie skupia się tylko na wielkich wydarzeniach dotykających całej Europy, ale w nie mniejszym zakresie opowiada o trudnych kolejach hiszpańskiej historii, jak np. wojna domowa, dyktatura Franco.
Na tym tle śledzimy losy dorosłego już wiolonczelisty, jego walkę o karierę, miłość, szczęście czy wreszcie godne życie. Bardzo ciekawie opisane są wewnętrzne zmagania bohatera z okrutnym światem, konieczność dokonywania bardzo trudnych, a często i niejednoznacznych wyborów oraz rola jaką pełni muzyk w okrutnym świecie. Czy w ogóle artysta w trakcie niepokojów wojny pełni jakąkolwiek istotną rolę?
Historia ciekawie i dosyć zręcznie napisana. Ogromnym plusem jest spore podobieństwo głównego bohatera do postaci autentycznej, do Casalsa, który był wielkim wiolonczelistą i zagorzałym antyfaszystą.
Plusem jest także wplecenie historii w autentyczne wydarzenia. Tylko moim zdaniem pisarka zbyt wczuła się w rolę. Mimo mojej miłości do historii, w książce za dużo jest treści edukacyjnej, tonu moralizatorskiego. Przynajmniej ja tak Hiszpański smyczek odebrałam.  
Poza tym to dobra powieść, do lektury której zachęcam.

8 komentarzy:

  1. Oooo mamy na wakacje mieć przez DKK zadane, bo książka leży od dwóch, nie!! 3 lat na półce i CZEKA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niestety mam takie lekturowe czekadła na półce:(

      Usuń
  2. Właśnie czytam... i jak na razie podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca jest mniej więcej w takim samym klimacie.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko uda Ci się książkę przeczytać. Warto.

      Usuń
  4. U mnie czeka na swą kolej na półce

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.