niedziela, 21 września 2025

Piękna brzydota - Alice Feeney


Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 3-/6
Piękna brzydota Alice Feeney to książka, która z założenia miała być mrocznym, klimatycznym thrillerem psychologicznym, a ostatecznie okazała się historią pełną niewykorzystanych szans i rozczarowujących rozwiązań. 
Pomysł wyjściowy jest naprawdę obiecujący – tajemnicze zaginięcie żony znanego pisarza, otoczona mgłą szkocka wyspa i złudzenie, że utracona miłość nagle pojawia się ponownie. To materiał, który aż prosi się o pełną napięcia i emocji opowieść w stylu Hitchcocka. Niestety, Feeney bardzo szybko gubi potencjał. Fabuła zamiast nabierać tempa, rozmywa się w powtarzalnych opisach żałoby bohatera i przewidywalnych retrospekcjach. Zamiast niepokojącej atmosfery dostajemy serię klisz znanych z innych, kiepskich ksiażek. Co jakis czas mamy zwroty akcji. Gdy już pojawiają, są one na tyle naciągane, takie słabe, że bardziej irytują, niż zaskakują. 
Największym problemem jest jednak konstrukcja bohaterów. Grady, który mógł być fascynującym portretem człowieka na krawędzi obłędu, wypada raczej nijako. Jego emocje opisane są powierzchownie. Abby, wokół której przecież kręci się cała historia, jest obecna jedynie jako mglisty cień, postać w zasadzie nierzeczywista. Całkowicie bez sensu. 
Książce brakuje też płynności narracyjnej. Zamiast rosnącego napięcia mamy liczne dłużyzny, które skutecznie zabijają klimat. Feeney próbuje zbudować aurę tajemnicy, ale robi to w sposób tak przewidywalny, że czytelnik szybko domyśla się, w którą stronę zmierza akcja. 
Trzeba jednak przyznać, że autorka ma lekkie pióro – mimo niedociągnięć książkę czyta się dość szybko, a pojedyncze fragmenty opisujące krajobraz szkockiej wyspy potrafią naprawdę oczarować. To właśnie atmosfera miejsca bywa najmocniejszym i jedynym poytywnym elementem powieści. Szkoda, że Feeney nie pogłębiła tego wątku zamiast wikłać się w niezgrabnie prowadzone zwroty akcji. 
Piękna brzydota to thriller z dobrym pomysłem, który niestety nie został wykorzystany. Zamiast wciągającej opowieści o żałobie, złudzeniach i prawdzie ukrytej na końcu świata, otrzymujemy przeciętną historię, która ani nie trzyma w napięciu, ani nie zostaje w pamięci. To książka dla czytelników poszukujących lekkiego, niezobowiązującego czytadła, ale nie dla tych, którzy oczekują literackiej głębi czy finezyjnie skonstruowanej intrygi.


 

piątek, 19 września 2025

Nomadzi - Iza Klementowska

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Nomadzi Izy Klementowskiej to książka, która choć formalnie jest reportażem, tak naprawdę wykracza daleko poza jego granice. To nie tylko dokumentacja podróży przez Stany Zjednoczone, ale także głęboka refleksja nad kondycją współczesnego człowieka. To wyjątkowo poruszająca refleksja. 
Autorka przemierza tysiące kilometrów Ameryki. W trakcie podróży poznaje ten kraj obiecany, który jednocześnie jest krajem pełnym sprzeczności, czasami nawet przedsionkiem piekła. Autorka spotyka ludzi, którzy stracili dach nad głową, zmagają się z bezrobociem, migracją, uprzedzeniami czy brakiem akceptacji. Każda z tych historii jest jak fragment mozaiki. Razem układają się one w obraz społeczeństwa naznaczonego nierównościami, ale też w obraz uniwersalnej tęsknoty za miejscem, gdzie można poczuć się bezpiecznym i chcianym. 
Siłą tej książki jest to, że Klementowska nie tworzy tylko pełnej faktów relacji. Jej język, sposób pisania są pełene empatii i wrażliwości, przez co ten reportaż staje się czymś więcej niż zbiorem rozmów i obserwacji. Jest to wyjątkowe doświadczenie czytelnicze, które trafia prosto w serce. Autorka potrafi wsłuchać się w drugiego człowieka, dać mu przestrzeń do opowiedzenia własnej historii jednocześnie nie oceniając go. Dzięki temu każda opowieść brzmi tak przejmująco. 
Nomadzi to również książka głęboko osobista. Klementowska nie ukrywa, że pytania, które stawia swoim rozmówcom, stawia także samej sobie. Refleksje o tymczasowości, przemijaniu, poczuciu obcości i wiecznym poszukiwaniu miejsca na ziemi sprawiają, że treść jest wyjątkowo osobista, momentami wręcz intymna. To sprawia, że czytelnik ma wrażenie obcowania nie tylko z reporterskim zapisem, ale także z literaturą piękną i bardzo osobistą. 
Ogromne wrażenie robi też sposób, w jaki autorka splata losy postaci z szerszym kontekstem społecznym i historycznym. To, co spotyka bohaterów jej książki – bezdomność, bieda, migracja, rasizm – nie jest jedynie sumą przypadków, lecz efektem większych procesów, które kształtują współczesną Amerykę. Te procesy, zmiany kształtują także świat, w którym żyjemy. Dzięki temu Nomadzi są nie tylko zbiorem poruszających historii, ale też ważnym komentarzem do współczesności. A ta współczesność niestety mnie przeraża i zasmuca.
Trudno nie zachwycić się tym, jak Klementowska łączy reporterską rzetelność z literacką wrażliwością. Jej książka jednocześnie boli i koi. Treść boli, bo uświadamia ogrom cierpienia jakie towarzyszy bohaterom; koi, bo przypomina, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach można odnaleźć dobro i sens. 
Nomadzi to reportaż wyjątkowy, który na długo zostaje w pamięci. To opowieść o Ameryce, ale także o każdym z nas. Pytanie o to, czym jest dom i gdzie go szukać, jest pytaniem uniwersalnym, przekraczającym granice i kultury. Iza Klementowska stworzyła książkę, która zasługuje nie tylko na uznanie, ale i na miejsce w kanonie polskiego reportażu. Jestem zachwycona i bardzo poruszona. Polecam każdemu myślącemu, wrażliwemu człowiekowi.Izę Klementowską, jej pióro, celne oko, wrażliwość uwielbiam od dawna. Każda książka porusza mnie jeszcze bardziej od poprzedniej, każda wpędza w zadumę. Zachęcam do lektury Nomadów oraz innych reportaży autorki. 

 

wtorek, 16 września 2025

Między książkami - Gabrielle Zevin

 



Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 5-/6
Między książkami Gabrielle Zevin to powieść, która na pierwszy rzut oka wydaje się klasycznym listem miłosnym do literatury. Jednak całość okazuje się historią o samotności, stracie i niespodziewanych szansach, jakie potrafi przynieść życie. 
Autorka przedstawia nam A.J. Fikry’ego – zgryźliwego, rozczarowanego księgarza, który dawno stracił radość życia. Jego codzienność jest monotonna, wypełniona żałobą po zmarłej żonie i poczuciem przegranej. Dopiero kradzież cennego egzemplarza poezji Poego i pojawienie się porzuconej, dwuletniej dziewczynki – zaczynają zmieniać go na nowo. Fikry powoli otwiera się na innych, a wraz z przybyciem Amelii, pracowniczki wydawnictwa, w jego świecie rodzi się także subtelny wątek miłosny. 
Książka jest zdecydowanie ciepła w tonie, pełna uroku i przesłań, które łatwo trafią do czytelników. . Od pierwszej strony widać, że Zevin chciała stworzyć opowieść pokrzepiającą, dającą nadzieję na nowe początki, nawet gdy życie zdaje się już pozbawione barw. I to jej się udało. Między ksiażkami to taki plasterek na zbolałą duszę.  
Jednocześnie trudno nie zauważyć, że fabuła chwilami bywa przewidywalna. Zmiana bohatera z cynicznego samotnika w czułego opiekuna i partnera przebiega według dobrze znanego schematu, przez co niektóre fragmenty tracą na sile. Bywa też nieco zbyt sentymentalnie. Autorka nie zawsze unika patosu, a niektóre wątki (np. zawodowe perypetie Amelii) potraktowane są powierzchownie. A szkoda bo mogły być ciekawym wątkiem.  
Mimo tych niewielkich niedoskonałości Między książkami czyta się bardzo dobrze, a lektura zostawia ciepłe wrażenie i uczucie, że nie ma sytuacji bez wyjścia. To nie jest powieść, która na zawsze zmienia sposób myślenia o literaturze czy o życiu, ale na kilka wieczorów pozwala się zatrzymać i uwierzyć, że miłość – zarówno do ludzi, jak i do książek – może uratować człowieka przed samotnością. 
To dobra, choć nie wybitna historia, która spodoba się czytelnikom ceniącym kameralne powieści obyczajowe, pełne literackich odniesień i ciepła emocjonalnego. Jeśli ktoś szuka głębokiej, psychologicznej analizy czy przełomowej refleksji nad rolą literatury, może poczuć lekki niedosyt. Ale jeśli oczekuje wzruszenia, odrobiny humoru i opowieści o drugiej szansie, ta książka spełni swoje zadanie
. Polecam. 

 

sobota, 13 września 2025

W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia - Agnieszka Kozak

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 5,5/6
W poszukiwaniu siebie. Każdy ma swoją opowieść do odkrycia to książka, która działa jak balsam dla duszy. Jest ona pełna ciepła, mądrości i refleksji. To nie jest zwykły poradnik psychologiczny ani zbiór suchych wskazówek. To intymna podróż w głąb ludzkiego doświadczenia, oparta na terapeutycznych opowieściach, które otwierają serce i umysł, pokazując, że każdy człowiek nosi w sobie historię wartą zrozumienia i opowiedzenia. 
Autorka, z ogromną empatią i profesjonalizmem, zaprasza nas do świata swoich pacjentów. Poznajemy Martę, która w lustrze widzi piękno, ale wewnętrznie wciąż odczuwa brak akceptacji; Patryka, który przez życie niesie ciężar opuszczenia przez ojca; czy Iwonę, ukrywającą przez lata dramat życia z alkoholikiem. Historie te nie są opisywane po to, by epatować dramatyzmem – wręcz przeciwnie. Autorka wydobywa z nich to, co uniwersalne i terapeutyczne, nadając im formę przypowieści, które każdy z nas może odczytać na nowo we własnym życiu. 
Szczególną wartością książki jest jej symboliczna warstwa. Każdy rozdział to opowieść, której motywem przewodnim jest obraz – „Ostryga”, „Gnom”, „Kryształ” czy „Las”. Te metafory stają się nie tylko drogowskazami, ale i zwierciadłami, w których odbijają się nasze własne doświadczenia, lęki, smutki i radości. Czytelnik dostaje w ręce nie tylko historie, ale i słowa, sformułówania, dzięki którym może lepiej nazwać własne uczucia, lęki i pragnienia. 
Ogromnym atutem jest także styl autorki. Kozak pisze językiem prostym, ale głębokim. Unika psychologicznego żargonu, a jednocześnie nie banalizuje treści. Każda historia jest przystępna, a zarazem skłania do refleksji. To sprawia, że książka nie jest przeznaczona wyłącznie dla osób w kryzysie – równie dobrze mogą po nią sięgnąć ci, którzy chcą po prostu lepiej rozumieć siebie i innych. 
Nie sposób pominąć także warstwy wizualnej. Cudowne obrazy Aleksandry Wagi-Mizery idealnie dopełniają treść. Są subtelne, ale jednocześnie wyraziste – tworzą jakby most pomiędzy słowem a emocją. Dzięki nim książka staje się jeszcze bardziej wyjątkowa, bo angażuje nie tylko intelekt, ale i zmysły. 
Największą siłą tej publikacji jest jednak poczucie obecności autorki. Czytając, ma się wrażenie, że Agnieszka Kozak naprawdę prowadzi nas krok po kroku przez meandry psychiki, z czułością i zrozumieniem. Nie ocenia, nie narzuca gotowych recept. Po prostu towarzyszy. 
W poszukiwaniu siebie to książka, którą trudno czytać szybko. Każda opowieść zatrzymuje, zmusza do zastanowienia, a czasem do wzruszenia. To lektura, która uczy samowspółczucia, daje nadzieję i pokazuje, że nawet z bólu można wydobyć sens. 
To nie jest pozycja, którą po prostu odkłada się na półkę – to książka, do której wraca się wielokrotnie, gdy życie stawia przed nami kolejne pytania. Jej moc polega na tym, że w słowach innych ludzi zaczynamy dostrzegać własną opowieść. Polecam.

czwartek, 11 września 2025

Wady ukryte - Katarzyna Kostołowska

 



Wydawnictwo Książnica, Moja ocena 5,5/6
Wady ukryte Katarzyny Kostołowskiej to literacka uczta, która już od pierwszych stron wciąga czytelnika w wir emocji, tajemnic i nieoczywistych relacji. Autorka, znana z bestsellerowej serii Czterdziestki, udowadnia, że potrafi nie tylko kreślić pełnokrwiste portrety bohaterów, ale też tworzyć fabuły pulsujące napięciem i autentycznością. 
Przenosimy się do Wrocławia, a dokładniej do kancelarii prawniczej na klimatycznym Nadodrzu. To przestrzeń, która z jednej strony kojarzy się z chłodną literą prawa i profesjonalizmem, a z drugiej – na kartach ksiażki– zamienia się w scenę pełną dramatów, namiętności i ludzkich słabości. Drzwi tej kancelarii kryją bowiem nie tylko akta spraw, ale również sekrety jej właścicielek – adwokatki Justyny Maliniak i radczyni prawnej Natalii Zych. 
To właśnie one stają się centralnymi postaciami tej opowieści. Obie są silne, niezależne, błyskotliwe – a jednocześnie kruche i uwikłane w sprawy, o których najchętniej by milczały. Kostołowska ma dar przedstawiania kobiet prawdziwych – takich, które popełniają błędy, które czasem się gubią, ale zawsze próbują odnaleźć własną drogę. Ich losy splatają się w sieci nieporozumień, ukrytych uczuć i bolesnych doświadczeń, które nie pozwalają zasnąć spokojnie ani bohaterkom, ani czytelnikowi. 
Wady ukryte to jednak nie tylko historia o dwóch prawniczkach i ich sekretach. To opowieść o odwadze bycia sobą, o pragnieniu miłości, nawet tej zakazanej, o prawie do szczęścia, które każdy z nas nosi w sercu. Autorka znakomicie balansuje pomiędzy światem paragrafów, a światem uczuć. Kostołowska pokazuje, że jedno i drugie często bywa nieprzewidywalne, a zasady, które miały chronić, potrafią stać się pułapką. 
Atmosfera książki jest gęsta od emocji – od napięcia rodem z thrillera prawniczego, przez nuty romansu, aż po psychologiczną głębię relacji międzyludzkich. To powieść, w której każdy znajdzie coś dla siebie: fani intryg docenią zwroty akcji, miłośnicy historii obyczajowych odnajdą w niej autentyczne emocje, a czytelnicy szukający literatury kobiecej – inspirację i wsparcie. 
Katarzyna Kostołowska po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać nie tylko lekko, ale i mądrze. Jej styl, opisy, klimat są takie, że niemal czujemy zapach parzonej kawy czy ciężar ciszy w kancelaryjnych murach. 
Wady ukryte to dopiero początek nowej serii, ale już dziś można powiedzieć, że zapowiada się ona jako literacki hit. To książka, która nie tylko bawi i wzrusza, ale też daje do myślenia – o tym, ile w nas samych jest niewypowiedzianych tajemnic i jak trudno czasem przyznać się do własnych wad. 
Gorąco polecam – to powieść, którą czyta się jednym tchem.

wtorek, 9 września 2025

Dzieci świętej Małgorzaty - Ante Tomić

 


Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Dzieci świętej Małgorzaty Ante Tomicia to bardzo zaskakująca powieść, w której obok siebie spotykają się cuda i zwyczajność, a absurd i humor są wszechobecne. Klimat książki jest taki, że czytelnik niemal nie zauważa, kiedy uśmiech przeradza się w szczery wybuch śmiechu. To książka, która zachwyca swoją wielowarstwowością – można ją czytać zarówno jako satyrę na małomiasteczkową mentalność, jak i jako baśń o cudach, nadziei i sile wspólnoty. Mądra, wspaniałą powieść, która potwierdza fakt, iż nie ilość ma znaczenie, że liczy się treść. 
Autor rozpoczyna powieść w sposób dramatyczny – katastrofą statku z imigrantami. Z tego mrocznego zdarzenia rodzi się jednak historia pełna światła, ciepła i takiego ogólnego, otulającego dobra. Ocalony Syryjczyk Selim zostaje niespodziewanym bohaterem nadmorskiego miasteczka. Miasteczko to szykuje się do najważniejszego w roku święta patronki. Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wrzucony w niesamowicie energetyczną mozaikę ludzkich losów. Mamy małżeństwa modlące się o dziecko, bankruta obawiającego się o własną męskość, orkiestrę dętą próbującą okiełznać siebie samą, a nawet… upartego osła (dosłownie osła). Tak na marginesie, osioł kradnie ksiażkę i jest moim ukochanym bohaterem 
Tomić ma dar łączenia pozornie niepasujących elementów – ćevapy, ludowe procesje, imigranci i cudowne interwencje świętej Małgorzaty spotykają się na raz, w jednej, niezbyt grubej książce. Zdaje się to bez sensu, ale to tylko pozory. Wszystko jest świetnie wymieszane, w odpowiednich proporcjach i układa się w barwną, smakowitą opowieść. Jest to zadziwiająca fabuła. Religijność przenika się z codziennością, a sacrum z profanum. Każda z postaci, choć często przerysowana, nawet karykaturalna, tętni życiem i emocjami, jest energetyczna, a autor wydobył z niej wszystko, co możliwe. Bohaterowie są ludzcy, podobni do nas i na długo zapadają w pamięć. Są wyciśnięci niczym cytryny i równie gorzko-słodcy. 
Największym atutem powieści jest humor – nie szyderczy, lecz ciepły, pełen empatii i bardzo inteligentny. Autor potrafi wyśmiać absurdy codzienności, charaktery czy mentalności bohaterów. Co istotne, pisarz nigdy nie obraża, nie upokarza swoich postaci. Wręcz przeciwnie – poprzez komizm przybliża ich do nas i pozwala dostrzec w ich zmaganiach, codzienności obraz nas samych i odbicie naszych słabości. To taki śmiech przez łzy. 
Dzieci świętej Małgorzaty to także opowieść o przekraczaniu granic – kulturowych, religijnych, społecznych i tych najintymniejszych. Chodzi tu o: tabu wokół niepłodności, kryzys męskości, lęk przed innością, a nawet strach przed własną śmiesznością. Tomicia nie interesuje jednak moralizowanie – zamiast tego proponuje barwny, groteskowy spektakl, na który nie możemy się napatrzeć. 
Czytając tę książkę, można poczuć serce Dalmacji, zapach tamrejszych potraw, usłyszeć fałszującą orkiestrę i niemal dotknąć emocji zgromadzonych na uroczystości ku czci patronki. A przy tym uświadomić sobie, że cuda – choćby najmniejsze – naprawdę mogą wydarzyć się w najbardziej niespodziewanym momencie. 
Ante Tomić stworzył powieść genialną, poruszającą. To opowieść, która bawi, wzrusza i prowokuje do refleksji. To literacka uczta – pełna śródziemnomorskiego słońca, ironii i czułości wobec człowieka. Dzieci świętej Małgorzaty to książka, która pozwala uwierzyć, że nawet w świecie pełnym kryzysów i absurdów można odnaleźć nadzieję i dobro. Polecam. Mistrzostwo, śmiech przez łzy, zaduma i wielka ulga. Jestem zachwycona. 

 

niedziela, 7 września 2025

Madame Schiaparelli. Ekstrawagancka krawcowa - Agnès Gabriel

 


Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 5,5/6
Agnès Gabriel stworzyła niezwykle barwną i wciągającą powieść biograficzn. Opowiada ona o jednej z najbardziej odważnych i oryginalnych kobiet świata mody – Elsie Schiaparelli, znanej włoskiej projektantce mody. Co cenne, to nie jest sucha biografia, a opowieść pełna emocji, wzlotów i upadków. W tej książce moda jest nie tylko tłem, ale także sposobem na przetrwanie, wyrażenie siebie i walkę o niezależność. 
Autorka przedstawia Elsę nie jako odległą ikonę, lecz jako kobietę z krwi i kości, z którą może utożsamić się wiele z nas. Nasza bohaterka jest zraniona, porzucona, jest samotną matkę, która w Paryżu próbuje zbudować nowe życie dla siebie i chorej córeczki Gogo. Od pierwszych stron można poczuć jej determinację i odwagę. To właśnie one sprawiają, że zamiast załamać się po bolesnych doświadczeniach, Elsa odkrywa w sobie siłę i talent, które odmieniają jej przyszłość. 
W książce pięknie ukazano, jak Schiaparelli tworzyła projekty wyprzedzające swoją epokę. Jej pomysły były szalone, odważne, pełne fantazji. Przykładem może być suknia z homarem, sweter z iluzją kokardy, czy intensywny róż, który dziś znamy jako „shocking pink”. Czytelnik ma okazję śledzić, jak krok po kroku rodzi się legenda mody, jak Elsa zdobywa uznanie największych gwiazd Hollywood i nawiązuje współpracę z wybitnymi artystami epoki, jak Salvador Dalí czy Man Ray. 
Jednocześnie autorka nie pomija trudnych tematów – samotności, napiętej relacji z córką, ogromnej ceny, jaką Elsa płaci za sukces. To właśnie sprawia, że postać projektantki jest tak autentyczna. Nie idealna, nie „papierowa”, lecz pełna sprzeczności, a przez to jeszcze bardziej fascynująca i taka normalna, bliska wielu czytelniczkom. 
Atutem książki jest również niezwykle sugestywne oddanie klimatu międzywojennej Europy. Autorka przenosi nas do Paryża lat 20. i 30., pozwala zajrzeć do pracowni projektantek, kawiarni pełnych artystów i na eleganckie przyjęcia, a jednocześnie przypomina, że ówczesny świat kobiet był pełen ograniczeń i stereotypów, które Schiaparelli odważnie przełamywała. 
Madame Schiaparelli. Ekstrawagancka krawcowa
to nie tylko wspaniała opowieść o modzie, ale przede wszystkim o sile charakteru, pasji i umiejętności podnoszenia się po porażkach. To historia kobiety, która zamiast pozwolić, by życie ją złamało, stworzyła z niego dzieło sztuki. Wyjątkowa opowieść o niezwykłej kobiecie.  
Książka Agnès Gabriel napisana jest prostym, lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją jednym tchem. Z jednej strony dostarcza wzruszeń, z drugiej – inspiruje i motywuje. Po lekturze zostaje wrażenie, że Elsa Schiaparelli była nie tylko projektantką mody, lecz także projektantką własnego losu. 
Polecam tę powieść każdemu, kto szuka inspirującej, pięknej i poruszającej opowieści o kobiecej sile i niezależności.

piątek, 5 września 2025

Cesarzowa Piotra. Tom 1 - Kristina Sabaliauskaitė

 


Wydawnictwo Literackie, Moja ocena 6/6
Kristina Sabaliauskaitė w swojej najnowszej powieści Cesarzowa Piotra dokonuje rzeczy, która w literaturze historycznej udaje się nielicznym – zdejmuje blichtr z legendy i pokazuje nam bohaterkę taką, jaką mogła być naprawdę. Jej bohaterka jest zdeterminowana, targana wieloma sprzecznościami, wielka, ale i bardzo mała. Katarzyna I, wdowa po Piotrze Wielkim, w tej książce przestaje być „Kopciuszkiem XVIII wieku”, jak lubili ją nazywać dawni kronikarze. Staje się postacią dramatycznie prawdziwą, taką, która zabierze nas do swojego świata i nie wypuści do końca lektury. 
Sabaliauskaitė konstruuje narrację w niezwykle odważny sposób. Mamy 24 godziny, 24 rozdziały, jedno odchodzące życie. Ostatnia doba cesarzowej
ższej próby – plastyczną, pełną emocji, a przy tym intelektualnie uczciwą opowiedziana jest w pierwszej osobie, w czasie teraźniejszym, tak że czytelnik niemal czuje ciężar odchodzącego w chorobie ciała. Nie ma tu dystansu podręczników historii ani taniego sentymentalizmu biografii. Jest życie, są myśli niezwykłej kobiety, która wspomina drogę od litewsko-polskiej sieroty po władczynię imperium, od nędzy i przemocy po purpurę i absolutną władzę – która wcale nie okazała się wybawieniem. 
Autorka odwołuje się do licznych źródeł i dokumentów epoki, ale zamiast nużącej faktografii dostajemy literaturę wyjątkową, plastyczną, esencjonalną, wymagającą intelektualnie. Widzimy dwukolorowe włosy Katarzyny, słyszymy szepty dworu, czujemy ciężar każdego z dwunastu porodów. Historia nie jest tu bajką o awansie społecznym, lecz opowieścią o cenie, jaką płaci się za bliskość władzy. Sabaliauskaitė w mistrzowski sposób pokazuje trójkąt miłosno-polityczny sugerując, że w grze o tron nie ma czystych ról: nikt nie jest tylko ofiarą ani tylko manipulatorem. 
Ogromnym atutem książki jest język – gęsty, wręcz esencjonalny, a zarazem przejrzysty. Sabaliauskaitė potrafi jednym zdaniem uchwycić paradoks życia na carskim dworze: przepych naznaczony strachem, triumf podszyty upokorzeniem. Czytelnik nie tylko poznaje wydarzenia, ale też wchodzi w głąb psychiki kobiety, która do ostatniego oddechu pozostaje zagadką – dla siebie i dla innych. 
Cesarzowa Piotra to nie jest książka, która odpowiada na wszystkie pytania. To raczej powieść, która każe je zadawać, np. Czy Katarzyna I była narzędziem w rękach potężnych mężczyzn, czy raczej sama nauczyła się ich ogrywać?
Sabaliauskaitė po raz kolejny udowadnia, że można pisać powieść historyczną bez patosu czy egzaltacji, a jednocześnie tak, by czytać ją jak literacki thriller. Każda godzina ostatniego dnia cesarzowej jest tu wręcz namacalna. 
To książka dla tych, którzy szukają historii żywej, wciągającej i wolnej od schematów. Dla tych, którzy chcą poczuć dworski przepych, ale też odór choroby; którzy wolą trudne pytania od łatwych morałów. Cesarzowa Piotra to powieść, która nie tylko ożywia przeszłość, ale pokazuje, jak bardzo władza – zwłaszcza kobieca – pozostaje aktualnym tematem także dziś. Bardzo polecam.

 

wtorek, 2 września 2025

Rdzeń - Weronika Mathia

 



Wydawnictwo IV Strona, Moja ocena 5/6

Weronika Mathia w swojej powieści Rdzeń udowadnia, że thriller psychologiczny może być jednocześnie pełen napięcia i głęboko poruszający. Autorka łączy wciągającą zagadkę kryminalną z refleksją nad ludzką naturą, rodziną i cienką granicą między dobrem a złem. To książka, która nie tylko trzyma w napięciu do ostatnich stron, ale również zmusza do zadania sobie niewygodnych pytań. 
Punkt wyjścia jest dramatyczny – po jedenastu latach od zaginięcia do domu wraca chłopiec, którego nikt już nie spodziewał się zobaczyć żywego. Julia, siostra Damiana, w jednej chwili musi zmierzyć się z mieszaniną ulgi, szoku i strachu. Jednak to, co wydaje się cudem, szybko okazuje się początkiem nowego koszmaru. Autorka umiejętnie pokazuje, jak radość i nadzieja potrafią ustąpić miejsca nieufności i grozie, kiedy prawda o przeszłości zaczyna wychodzić na jaw. 
Największą siłą książki jest jej atmosfera – gęsta, niepokojąca, a momentami wręcz duszna. Mathia doskonale stopniuje napięcie, unikając tanich efektów i zbędnej sensacji. Zamiast epatować przemocą, skupia się na emocjach bohaterów i powolnym odkrywaniu kolejnych warstw tajemnicy. A wierzcie mi, jest co odkrywać. Ta historia jest jak cebula, ma mnóstwo warstw. 
Wraz z Julią i śledczymi czytelnik zanurza się w labiryncie rodzinnych sekretów, kłamstw i półprawd, które prowadzą aż do samego rdzenia zła – tego, co tkwi nie tylko w zbrodniarzach, ale i w każdym człowieku. Każdy z nas ma w sobie jakiś pierwiastek zła. Od nas (ale i okoliczności) zalezy, co z nim zrobimy. 
Postacie są sporym atutem. Julia to nie jednowymiarowa ofiara, lecz kobieta zmagająca się z własnymi lękami i poczuciem winy. Nawet drugoplanowi bohaterowie mają swoje motywacje i słabości, co sprawia, że cała opowieść nabiera psychologicznej głębi. Świetnie poprowadzono również wątek policyjnego śledztwa – z jednej strony realistyczny, z drugiej wciągający jak najlepsze seriale kryminalne. 
Rdzeń to opowieść o rodzinnych dramatach, o tym, jak dawne winy i sekrety potrafią zniszczyć życie, jeśli nie zostaną wypowiedziane. To również historia o tym, że każdy człowiek nosi w sobie światło i mrok – a wybory, których dokonujemy, decydują, która strona przejmie kontrolę. Weronika Mathia stworzyła thriller, który nie tylko wciąga fabułą, ale też porusza i zostaje w pamięci na długo po lekturze. Polecam.

 

poniedziałek, 1 września 2025

Kroki między nami - Ana Maya

 


Wydawnictwo Czwarta Strona, Moja ocena 3-/6
Jednym zdaniem, to książka, która miała szansę stać się wielką opowieścią, ale nie wykorzystała swojego potencjału.
Między jednym a drugim krokiem może zmieścić się całe życie – to piękne zdanie zapowiada powieść pełną głębi i emocji. Niestety na obietnicach się końcczy. 
Trudno określić, czym tak naprawdę jest Kroki między nami. To niby powieść o miłości, ale bez prawdziwego uczucia. Tzn. uczucie jest, niczym grom. Jest ono jednak tak nudne i infantyne, że aż przykro czytać. 
Książka ta to także po trochu thriller rodzinny, trochę podróż przez Europę, ale bez napięcia i bez wyraźnego celu. Gatunek rozmywa się, jakby autorka sama nie wiedziała, jaką historię chce opowiedzieć – czy dramat psychologiczny, czy romans z tajemnicą w tle. 
Bohaterowie są zarysowani bardzo słabo, a szkoda bo możliwości były. Ona – kobieta z trudną przeszłością – jest bardziej szkicem niż autentyczną postacią. On nie budzi ani sympatii, ani ciekawości. Brakuje im prawdziwych emocji, jakby autorka bała się zejść głębiej pod powierzchnię. Przez to trudno się z nimi związać, trudno im kibicować, trudno w ogóle uwierzyć w ich relację. Do tego infantylna, nudna jugosłowiańska mafia. Litości.
Wszystko byłoby ok gdyby autorka podeszła do sprawy profesjonalnie, wykorzystałą potencjał, jaki miała. Niestety, ale tak się nie stało. 
Do tego intryga – choć na papierze brzmi obiecująco – szyta jest grubymi nićmi. Tajemnice są zbyt łatwe do odgadnięcia, a kolejne zwroty akcji wyglądają bardziej jak obowiązkowe punkty fabularne niż naturalne wydarzenia. Zamiast zaskakiwać, fabuła po prostu „odhacza” kolejne etapy, prowadząc czytelnika do przewidywalnego finału. 
Największym problemem tej książki jest jednak zmarnowany potencjał. W tle mamy ważne tematy: wpływ rodziny na życie dziecka, samotność w wielkim świecie, cenę, jaką płaci się za brak zaufania. To wszystko mogło stać się materiałem na mocną, zapadającą w pamięć opowieść. Zamiast tego dostajemy ładnie napisaną, ale pustą historię, w której słowa mają więcej znaczenia niż same wydarzenia. 
Kroki między nami to powieść, którą czyta się powoli – i niestety nie dlatego, że chce się smakować każde zdanie, ale dlatego, że trudno wciągnąć się w tę opowieść. To książka, która miała być hipnotyzująca, ale działa raczej jak sen – szybko się rozmywa i trudno ją zapamiętać. Szkoda.