niedziela, 23 kwietnia 2017

To, co ukryte - Laura Lippman

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 3/6
Nie ukrywam, iż liczyłam na coś więcej. Co prawda kilka lat temu przeczytałam 4 inne książki Lippman i zdawałam sobie sprawę, że to bardzo nierówna autorka), ale sądziłam, iż To, co ukryte znajdzie się na górze sinusoidy, jaką jest twórczość tej pisarki. Niestety, ale tak nie jest.
Chwytliwy, poruszający temat, zabójstwo, zaginięcie dziecka, dwie 11-latki skazane za tę zbrodnię, zniknięcie kolejnego dziecka i zagadka z tym związana. Historia wstrząsa. Bo kogo nie poruszy porwanie, zabójstwo dziecka?! To na plus.
Dodatkowy plus to prolog. Nie ukrywam, nie przepadam za prologami. Zbyt często niewiele one wnoszą do fabuły, albo są kiepsko napisane. W tym przypadku sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. Doskonały prolog, mocne wejście.
Kolejny plus to zaskakujące zakończenie całej historii.
Atutem także są ciekawie nakreśleni bohaterowie. Jednak minusem z kolei ich przeogromna ilość. Można się pogubić. Zdecydowanie usunęłabym kilka postaci, które wg. mnie nic do treści i samego dochodzenia nie wnoszą, a sprawiają, iż wielu czytelników poczuje się osaczonych ilością postaci.
Trochę zbytnio ciągnie się pierwsza powiedzmy 1/3 książki. Rozumiem, iż pisarka stara się dozować zarówno wiadomości, jak i tempo akcji. Jednak pierwsze kilkadziesiąt stron jest zdecydowanie zbyt rozwlekłe, co sprawia, iż w treść trudno się wczytać. Odkrywane krok po kroku kolejne elementy układanki w niektórych momentach za sprawą przegadania zamiast intrygować denerwują.
Poza tym zbyt dużo opisów, dygresji, które niczego do akcji nie wnoszą.
O niektórych książkach mogę napisać, iż (jak ja to określam) same się czytają, z niecierpliwością przewracam w nich kolejne kartki. Z książka Lippman tak nie jest. To trudna lektura i bynajmniej nie chodzi tu tylko o bolesną tematykę.
O wadach i zaletach wspomniałam wcześniej. Mimo kilku sporych minusów warto po tę pozycję sięgnąć, ale nie warto nastawiać się na kryminalny czy thrillerowy hit. Ot nie najgorsza lektura na 1-2 wieczory, przy której potrzeba odrobiny samozaparcia i wytrwałości.

3 komentarze:

  1. Czytałam ją kilka lat temu w innym wydaniu. Nie zachwyciła mnie, chociaż temat rzeczywiście mocny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.