poniedziałek, 9 marca 2020

Zapowiedź...

25 marca nakładem Wydawnictwa MG ukaże się Biografia Leopolda Tyrmanda, jednego z najbardziej przeze mnie cenionych polskich pisarzy.

Leopold Tyrmand. Lolek, Poldek, Lopek, Loluś, Lo. Autor największego polskiego bestsellera Zły oraz słynnego Dziennika 1954. Piewca Warszawy i guru jazzu. As reportażu „Przekroju” i „New Yorkera”. Szeryf wychowany na ulicy Trębackiej, który wyruszył na Dziki Zachód. Równie niespodziewanie się zjawił, jak i zniknął, zostawiając po sobie dziesiątki anegdot i historii. Ale które z nich są prawdziwe? Dlaczego jest bohaterem swoich książek? Dlaczego Zły? Dlaczego Jazz Jamboree? Skąd kolorowe skarpetki? Czy naprawdę był kelnerem i pływał po morzu jak Martin Eden? Czy Dziennik 1954 jest prawdziwy? O czym myślał, gdy zamykał oczy, a o czym, kiedy się golił? Kim był Leopold Tyrmand? Polakiem, Amerykaninem, obywatelem świata, Żydem? Drogi Czytelniku, oto opowieść o jego życiu oraz o jego śmierci, z którą było inaczej, niż mówiono, a która według przepowiedni miała być taka, jak jego życie. Przed Państwem Leopold Tyrmand – owiana legendą tajemnica. 

Ktoś oprócz mnie czyta i uwielbia Tyrmanda?

sobota, 7 marca 2020

Magazyn - Rob Hart

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 5,5/6
Inwigilacja, odczłowieczenie, brak jednostki, monopolizacja to to co już w dużej części cechuje nasz świat, a co za jakiś czas może stać się powszechne.
O tym, co za jakiś czas, za x lat, ale w sumie bardzo niedługo, o jednym z możliwych scenariuszy przyszłości opowiada Magazyn.
Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w Ameryce, która zbankrutowała, w której nie istnieje prawo w naszym rozumieniu tego słowa, nie ma sklepów, infrastruktury, nie ma nic. Państwo znane kiedyś po prostu nie istnieje. Świat pogrąża się w zagładzie. Ludzie na równi zniechęceni co przerażeni, albo kryją się w domach, albo bez celu snują po ulicach.
Korporacja teoretycznie włada światem, ludźmi, zapewnia wszystko, ale...zawsze jest jakieś ale... Tego co w zamian i jak to naprawdę wygląda, nie zdradzę wam. Sami się tego dowiecie w trakcie lektury. 
Napisałam, że nie ma prawa w naszym rozumieniu tego słowa. Jest jednak prawo stanowione przez jedną, jedyną korporację, która zawojowała rynek światowy. Inne firmy, gałęzie biznesu dawno już z ta korporacją przegrały, odeszły w niebyt.
Korporacja rekrutuje kolejnych pracowników, członków tej specyficznej hierarchii, czegoś co nawet trudno jednoznacznie określić. Na jednej z takich rozmów poznajemy bohaterów, wokół których będzie kręcić się akcja. Wśród tych osób jest Zinna, tajemnicza postać, której udało się przeniknąć do świata korporacji i zostać szpiegiem. Zinna ma zadanie, bardzo ważne, które może mieć ogromy wpływ na ludzi i ich życie. 
Więcej wam nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury. Mocna, ciekawie napisana, niepokojąco realistyczna książką. Trzy nakreślone historie spięte jedną, wyraźną klamrą. Mocne.
Mimo moich pierwszych obaw książkę czyta się doskonale i gdy już wniknie się w świat przyszłości, gdy pozna bohaterów, dowie się czego pragną, co chcą osiągnąć, od lektury trudno się oderwać.
Hart kreśli wizje przyszłości, która napawa lękiem ze względu na dehumanizację, ale i ze względu na to, jak bardzo jest realna. Przerażające, bliskie urzeczywistnieniu, realne.
Pogoń za pieniądzem, wszech otaczająca nas nowoczesna technologia, odczłowieczanie wszystkiego, zanik wyższych uczuć, posunięcie się do skrajności w celu osiągnięcia własnych korzyści, to wszystko już teraz dzieje się tuż obok nas.  
Co czeka na nasz za rogiem? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć? Hart udowadnia, iż to wszystko, co z pozoru wydaje się niemożliwe jest bliżej nas, bliżej niż sami sobie to wyobrażamy.
Polecam. 


piątek, 6 marca 2020

Bigamista - Agnieszka Płoszaj

Wydawnictwo Novares, Moja ocena 5/6
Agnieszka Płoszaj zadebiutowała w 2017 r.  kryminałem Czarodziejka. Jest on bardzo udanym początkiem łódzkiej, kryminalnej serii.
Druga część łódzkiej serii to Ogrodnik. Równie udana pozycja.
Trzecia część i zamknięcie trylogii to właśnie Bigamista. 
I teraz mam zagwozdkę. Co wam o książce napisać, żeby nieznającym 1. części nie spojlerować, nie odebrać przyjemności wynikającej z lektury trylogii. Trudne zadanie.
W każdej z tych książek tym co rzuca się przede wszystkim w oczy jest doskonałe nakreślenie obrazu Łodzi. Moje miasto rodzinne odgrywa w książkach równie ważną rolę, co śledztwa kryminalne i prowadząca je bohaterka.
Co prawda Łódź jest bohaterką książek, ale także świetnym tłem do nakreślenia akcji. Widać, iż autorka, Łodzianka zadała sobie dużo trudu żeby poznać nieznane wcześniej zaułki miasta, prześledzić, zweryfikować. Podała wiele szczegółów, smaczków, na które ja jeszcze kilka lat temu mieszkająca w Łodzi, nie zwracałam uwagi. 
Główną bohaterką obok miasta jest Julia. Postać ciekawie nakreślona, mocna, ostra nade wszystko kochająca szybkie samochody i kawę. Julia jest swoistą petardą, siłą napędową książki. 
W książkach mamy też duet śledczych o wdzięcznych nazwiskach Karski i Mielczarek. Bardzo ciekawa para-niepara.  
W ogóle bohaterowie to mocny atut trylogii. Każda z postaci jest doskonale nakreślona, przedstawiona.
Do tego dochodza ciekawie nakreślone intrygi kryminalne i dobrze prowadzone śledztwa.  
Całość doprawiona jest spora porcją ciekawie zaprezentowanej historii oraz problemów społecznych.
Wszystkie wątki są świetnie nakreślone, dobrze pociągnięte. Nic się nie gubi, nic nie umyka.
Jak na debiut literacki, i nie tylko debiut, świetne książki. Oby tak dalej.
Rekomendację do Ogrodnika napisał sam Mariusza Czubaja. To o czymś świadczy.
W każdym tomie mamy jakąś zagadkową zbrodnię. Tym razem w Bigamiście w przypałacowym stawie na Księżym Młynie zostaje znalezione ciało młodego, wysportowanego mężczyzny. Od samego początku ta sprawa jest niezwykle zagadkowa. Śledczy wkraczają w świat sportu. Więcej wam nic nie zdradzę. Część wątków jest kontynuacją z wcześniejszych tomów. Nie chcę spojlerować.
Gorąco was za to zachęcam do lektury całej łódzkiej trylogii. Warto dać tym książkom i Agnieszce Płoszaj szansę. 
Bigamista jest bardzo dobrym zakończeniem łódzkiej trylogii. Autorka w najmniejszym nawet stopniu mnie nie zawiodła.


czwartek, 5 marca 2020

Saga z Lovely Lane 1, 2, 3 tom - Nadine Dorries

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Nie ukrywam, wsiąknęłam w Sagę z Lovely Lane. 
Seria opowiada o o wspaniałych, pełnych poświęcenia pielęgniarkach.
Akcja 1. tomu toczy się kilka lat po II wojnie światowej, w Liverpoolu.W renomowanej szkole pielęgniarskiej rozpoczynają naukę 4 nowe uczennice: Danna, Victoria, Pammy i Beth. 
Różni je w zasadzie wszystko. Pochodzą z różnych miast, wsi, z  różnych środowisk. Mają różne charaktery,  temperamenty, różny bagaż doświadczeń życiowych. Łączy je jedno, chęć zdobycia na równi wymarzonego zawodu, jak i doskonałego kandydata na męża. Czy te pragnienia uda się spełnić? A może same marzenia ulegną zmianie na przestrzeni czasu?
Tego dowiemy się w kolejnych częściach serii, które są kontynuacjami perypetii z tomów wcześniejszych, ale także zawierają porcję nowych postaci i nowych wydarzeń. .
Każda z części opowiada o kolejnych losach czterech młodych i coraz starszych kobiet, o zmianach, jakie na przestrzeni lat w nich zachodziły, o tym, jak ułożyło się ich życie prywatne i zawodowe, o tym, jak zmieniają się one same i ich marzenia.  Kobiety w ciągu kilku lat mierzą się wyzwaniami zarówno na oddziałach, jak i w życiu prywatnym. A perypetii, problemów, przed którymi stają jest naprawdę sporo. Np. w 2. tomie do załogi szpitala dołączy
panna Van Gilder, nowa zastępczyni przełożonej pielęgniarek, która bardzo szybko otrzyma przydomek Krwawa Ava Wampirzyca. Dlaczego? Co było tego powodem? Odpowiedź na te i wiele innych pytań znajdziecie w książkach, do lektury których zachęcam.
Nie ukrywam, seria wciąga i to bardzo. Już w połowie 1. tomu byłam porwana w macki opowieści. Szczerze te młode kobiety polubiłam, wiernie im kibicowałam, trochę złościłam, gdy zachowywały się nie tak, jakbym tego oczekiwała.
Co istotne, autorka doskonale ukazała nie tylko świat pielęgniarek, do których chcą należeć główne bohaterki. Dorries doskonale nakreśliła cały szpitalny świat, całe otoczenie, całą szpitalną machinę. Poznajemy perypetie, smutki i radości salowych, kucharek, lekarzy, pacjentów. Dzięki temu środowisko w jakim autorka umieściła akcje książek, aż skrzy się od energii, perypetii i sprawia, iż wydarzenia bardzo łatwo pochłaniają czytelnika.
Całość czyta się doskonale, z przyjemnością. Saga z Lovely Lane to dobra, ciekawie napisana odskocznia od mrocznych thrillerów czy krwawych kryminałów. Gwarantuję kilka godzin relaksującej, wciągającej lektury.

poniedziałek, 2 marca 2020

Nasza pani z Ravensbrück - Marta Grzywacz

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Ta książka jest dowodem na to, iż na świecie jest mnóstwo nieprawdopodobnych wprost historii i nic nie jest ani czarne ani białe.
Jest 24 listopada 1947 roku. W gmachu Muzeum Narodowego w Krakowie zbiera się Najwyższym Trybunał Narodowy, który ma sądzić nazistowskich zbrodniarzy. Proces uważnie śledzą byli więźniowie obozów koncentracyjnych, a także polskie i amerykańskie media. Na salę wprowadzani są kolejni oskarżeni. Wśród nich brakuje jednak Johanny Langefeld. Była komendantka obozu dla kobiet w Ravensbrück uciekła. 
Podobno ktoś pomógł jej uciec. Ile w tym prawdy? Czy naprawdę  Johannę Langefeld uwolniły z Montelupich dawne więźniarki Ravensbrück? Ofiary miałyby uratować kata? Takie rzeczy się przecież nie zdarzają. 
Co w tej historii jest prawdą, a co kłamstwem?
Czy prawda, fakty historyczne mają tylko jedną stronę? A może w całej tej historii są nie tylko czarne karty i elementy? 
Książka podobnie, jak opisana w niej historia zmuszają do przemyśleń, postawienia całej gamy pytań, zastanowienia się, zagłębienia w temat. Nic nie jest tak oczywistym, jak z pozoru się wydaje. 
Losy Langelfeld, te przedwojenne sprawiają, iż mimowolnie jej się współczuje. Jednak czy wcześniejsza trauma może w najmniejszym chociaż stopniu usprawiedliwiać póżniej wyrządzone zło? A może Langefeld nie była takim złem, jak się sądzi?
Książkę czyta się doskonale. Napisana jest przystępnym językiem. A tym, co od pierwszych stron rzuca się w oczy jest przede wszystkim ogrom wykonanej przez autorkę pracy.
Mnóstwo faktów, postaci, dokumentów. Jeszcze więcej pytań. Nie na wszystkie znajdziemy odpowiedzi. O każdym z nich długo będziemy pamiętać.
Co istotne, Marta Grzywacz nie podaje nam odpowiedzi na tacy, nie zmusza do zaakceptowania takiej, a nie innej odpowiedzi. Autorka zmusza za to do myślenia, analizowania, może nawet szukania dalszych informacji.
Nasza pani.. to kawał doskonale zrobionej analizy sporej ilości materiałów. To także doskonale napisana literatura, która porusza na wielu płaszczyznach. I trudno nawet ocenić, czy bardziej poruszają losy Langefeld, te przedwojenne, ale i te z okresu bycia strażniczką obozową. Czy może bardziej poruszają codzienne dni, przedstawiane nam obrazy obozowego życia i heroizm więźniarek, które cały czas walczyły o przetrwanie.
Doskonała, dopracowana, niejednoznaczna, wstrząsająca pozycja. Polecam.


sobota, 29 lutego 2020

Burza - James Ellroy

Wydawnictwo Sonia Draga, Moja ocena 1/6
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Jamesa Ellroya i niestety, ale ostatnie. Książka wyjątkowo nie przypadła mi do gustu.
Nie wiem, czy to wina tego, iż to drugi tom serii L.A. Quartet, a tomu wcześniejszego nie znam. 
Może to wina tego, iż książka jest bardzo brutalna. Mnóstwo w niej ostrych, przedstawionych w migawkowym skrócie scen, mocnych, bezkompromisowych, brutalnych, często budzących odrazę.  
A może przyczyną jest bardzo specyficzna konstrukcja książki. Nie spotkałam się z takim stylem pisarskim, takim przedstawieniem fabuły. 
Już na samym początku, już od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir akcji. Brak w książce jakiegokolwiek wstępu, brak prologu, brak rozwinięcia i niestety brak też zakończenia. Jest sam środek akcji, który ciągnie się przez całą książkę. 
Z tego też powodu ciężko wczuć się w fabułę, ciężko zrozumieć akcję, trudno za całością nadążyć. 
Poza tym nawał słów, zdań, akcji, wydarzeń, bohaterów. Takie literackie ADHD. W trakcie lektury byłam po prostu wszystkimi aspektami przytłoczona. Zamiast wczuć się w lekturę próbowałam całość jakoś ogarnąć. Niestety, ale do końca to mi się nie udało.
Trudno mi też napisać, o czym tak naprawdę jest Burza. Akcja książki rozpoczyna się w 1941 roku w sylwestra, tuż po ataku Japończyków na Pearl Harbour. Los Angeles, w którym przez większą część czasu rozgrywa się akcja, także zostaje ogarniętej wojenną gorączką. Nic dziwnego. USA ogłaszają przystąpienie do II wojny światowej. Tymczasem w miejscowym parku zostają odnalezione zwłoki.
Rozpoczyna się śledztwo. Najdziwniejsze, najbardziej kuriozalne i najnudniejsze wg. mnie śledztwo. Doprawdy nie wiem, jakim cudem doczytałam tę książkę do końca. Dawno nie czytałam czegoś, co tak mnie irytowało, co tak trudno było mi ogarnąć, co niestety, ale muszę to napisać, dla mnie nie miało sensu. 
Dlaczego nie odłożyłam książki na półkę? Sama nie wiem. Może liczyłam, że coś się zmieni. Może czekałam, że doznam jakiegoś objawienia. Wszak pisarstwo Ellroya ma wielu piejących z zachwytu fanów. Ja jednak do tej grupy nie dołączę.

środa, 26 lutego 2020

Podróż na okręcie „Beagle” - Karol Darwin

Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Doskonały, pasjonujący dziennik niesamowitej, jak na tamte czasy, a mówimy o I połowie XIX wieku, wyprawy. Śmiało można powiedzieć, iż ta wyprawa zmieniła świat, spojrzenie ludzi na większość spraw.
Wyprawa rozpoczęła się pod koniec grudnia 1831 roku. Wtedy to angielski okręt Beagle, którym dowodził kapitan Robert Fitzroy wypłynął z portu w Plymouth w Anglii. Był to początek podróży, wyprawy, ale i zmian w dziejach ludzi. 
Udział w tej wyprawie brał młody przyrodnik Karol Darwin. Jego zadanie było proste, jak się wtedy zdawało. Miał on przywieźć z wyprawy nieznane dotąd okazy roślin i zwierząt. Nic prostszego powiecie. No cóż...jeżeli tak sądzicie koniecznie musicie poznać, przeczytać tę książkę. 
Jeżeli sądzicie inaczej.... też powinniście po tę lekturę sięgnąć. pozycja obowiązkowa dla każdego żądnego wiedzy, informacji, pasjonującej lektury człowieka. 
Statek zawitał do tak odległych miejsc, jak: Wyspy Zielonego Przylądka, Patagonia, Galapagos, Chile, Peru, Tahiti, Nowa Zelandia i Australia. Dla wielu z nas nawet teraz w XXI wieku miejsca te są odległe, egzotyczne. A co dopiero mówić o podróżnikach sprzed 200 lat. 
Książkę czyta się doskonale, z zapartym tchem. Czułam się, jakbym cofnęła się o kilka dekad, znowu była dzieckiem i odkrywała książki Julesa Vernea tylko tym razem w wersji dla dorosłych.. 
Opowieści z podróży, z kolejnych dni mieszają się ze wspaniałymi opisami odkrywanej przez Darwina flory i fauny oraz sporą porcją przemyśleń niesamowitego człowieka, jakim bez wątpienia był badacz. Chylę czoło przed jego umysłem, inteligencją, dociekliwością, żądzą poznania świata. W końcu to on, Karol Darwin jest twórcą teorii ewolucji, zgodnie z którą wszystkie gatunki pochodzą od wcześniejszych form. To on odkrył świat, stanął w szranki z ciemnotą, bigoterią, zakłamaniem, niewiedzą. I chwała mu za to.
Wspaniała, pouczająca lektura. Polecam. Jestem zachwycona i oczarowana.

niedziela, 23 lutego 2020

Ktoś, kogo znamy - Shari Lapena

Wydawnictwo Zysk i S-ka, Moja ocena 4,5/6
Niezły miks kryminału i thrillera w jednym.
Akcja rozgrywa się w sielskim miasteczku Aylesford. Ktoś włamuje się do domów mieszkańców, ale nie po to żeby kraść...chociaż, w sumie...kradnie, ale wiadomości, informacje, które znajduje w komputerach mieszkańców. 
Jak się okaże dla wielu może to być początek końca. Dla niektórych dosłownie. Jedna z mieszkanek okolicznych domów zostaje zamordowana. 
W związku z obydwoma rodzajami przestępstw rozpoczyna się dobrze prowadzone śledztwo. W jego trakcie na jaw wychodzą głęboko dotychczas skrywane sekrety. Część z nich poznał włamywacz przeszukując okoliczne komputery, część jest nowa, drastyczna, szokująca, drażliwa i uruchamiająca lawinę nieoczekiwanych wydarzeń.
Pojawia się cała paleta podejrzanych. Cy ktoś z nich jest sprawcą zabójstwa i włamań? Czy to w ogóle ten sam sprawca?
Atmosfera gęstnieje. Ludzie patrzą na siebie coraz bardziej wrogo. Jedni oskarżają drugich.  Pojawiają się kolejne tropy, zagadki, ślepe zaułki. Coraz więcej niewiadomych. Co będzie dalej?
Autorce doskonale udało się nakreślić atmosferę niewielkiej osady, wręcz klaustrofobicznego skupiska ludzi mniej lub bardziej ze sobą powiązanych.
Do tego dobrze prowadzone dochodzenie oraz mnóstwo sekretów i tajemnicy. Miałam wrażenie, że jest ich tyle, iż wychodzą z  ukrycia przy każdym kolejnym ruszeniu kartką książki.
Lapena stopniowo prezentuje nam fakty, pokazuje tropy, nic wcześniej nie zdradza, no może trochę (ale naprawdę niewiele) sugeruje. Nieomal do końca nie wiemy kto jest sprawcą. 
Drobny minus daję za zakończenie, Inaczej bym je poprowadziła. 
Poza tym to niezła książka, przy której można spędzić kilka godzin. Wciąga, intryguje, sprawia, iż lektura nie jest straconym czasem.

piątek, 21 lutego 2020

Nie patrz - Marcel Moss

Wydawnictwo Filia, Moja ocena 3,5/6
Nie patrz to drugi tom serii. Pierwszym było Nie odpisuj
Pierwszy tom bardzo mi się spodobał. Byłam ciekawa, czy tajemniczy autor, jakim jest Marcel Moss utrzyma wysoki poziom. Pierwszym tomem poprzeczkę zawiesił sobie bardzo wysoko.
Hmmm...wyszło trochę inaczej niż w pierwszej części serii.
Przede wszystkim autor za bardzo wczuł się w nieszczęścia bohaterów. Nagromadzenie złych wydarzeń, pechów, nieszczęść jest tak ogromne, że momentami sprawia kuriozalne wrażenie. Ja rozumiem, iż ilość pechów przypadająca na człowieka nie jest nigdzie określona, ale wszystko ma swoje granice.
W trakcie lektury czułam się wręcz przygnieciona ilością książkowego nieszczęścia. Przebijanie się przez pogmatwane ludzkie losy, ich zawiłość, rozsupływanie pęków ludzkich niedoli, chorych urojeń może być nużące, ale i jednocześnie ciekawe. Ot taka dwoistość opisywanych historii. 
Książka, jej fabuła wzbudza różnorodne odczucia, emocje, nie zawsze pozytywne, ale też nie wyłącznie negatywne.
Poza tym pierwszy tom był bardziej, jak to określić...oryginalny. W niektórych momentach wręcz zwalał z nóg, przynajmniej mnie. 
Historia opisana w Nie patrz nie powala oryginalnością. Jest sztampowa, choć muszę przyznać, nie nudna. W trakcie lektury ma się wrażenie, iż gdzieś się tę historię już czytało, słyszało. Ot taki wtórnik, w wielu miejscach nieźle wykorzystany, ale zero oryginalności, którą znam z pierwszego tomu.
Zdecydowanie trudno uniknąć porównań z Nie odpisuj. Pierwszym tomem serii autor wysoko ustawił poprzeczkę. Niestety, ale mam wrażenie, iż przy Nie odpisuj trochę się wyeksploatował i brakło odrobinę weny, energii na kolejną książkę. Aż się trochę boję co będzie w kolejnej części. Bo seria się jeszcze nie skończyła.
Na plus zasługuje fakt, iż nadal tę książkę nieźle się czyta. Mimo, iż nie powala na kolana oryginalnością, to dobrze nakreślone czytadło. Ot taki zabijacz kilku godzin wolnego czasu.
Z tym, że od razu napiszę, trudno mi tę pozycję polecać, trudno odradzać jej lekturę. 
Z pewnością jest wiele bardziej wartościowych, lepiej napisanych książek. Chociaż historia psychoterapeutki będącej w opałach, walczącej z wieloma problemami w tym z depresją i mającej mroczne sekrety może wciągnąć.
Czy sięgać po Nie patrz? Sami musicie podjąć tę decyzję. Jeżeli jesteście odporni na pewną ilość (sporą) obrzydliwych, szokujących opisów, a szukacie czegoś, przy czym lekko, bez uruchamiania szarych komórek spędzicie kilka godzin, sięgnijcie po Nie patrz.

Jeżeli z kolei szukacie czegoś ambitniejszego, darujcie sobie tę pozycję. Wybór należy do was.

środa, 19 lutego 2020

Nadzy mężczyźni - Alicia Giménez-Bartlett

Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 6/6
Ta książka to dowód na to, iż Alicia Giménez-Bartlett potrafi świetnie pisać. Do tej pory znana była z kryminałów. Na marginesie, bardzo dobrych kryminałów. Tym razem mamy do czynienia z inną książką.
Nadzy męźczyźni to mocna, doskonała, poruszająca powieść społeczno-obyczajowa. 
Hiszpania w samym sercu kryzysu i Javier, nauczyciel literatury w jednej z miejscowych szkół, który traci prace. W ogólnym rozrachunku sytuacja dramatyczna. 
Javier jest bezrobotnym, bez żadnych realnych szans na jakąkolwiek pracę. I sam zdaje sobie z tego sprawę. Stres, frustracja narastają z każdą chwilą. 
Javier po wielu perypetiach znajduje wreszcie pracę. Jest to jednak posada...tancerza erotycznego. Ta praca powoduje kolejne perturbacje w jego życiu, piętrzy frustrację, ukazuje mu jego własną bezsilność wobec losu, sytuacji. Atmosfera beznadziejności narasta lawinowo. Co robić?
Do czego jesteśmy zdolni, gdy całe nasze dotychczasowe życie rozsypuje się na kawałki?
Na widnokręgu pojawia się coś nowego, coś co doprowadzi do tragicznego w skutkach końca. Nic więcej nie zdradzę. Nie chcę wam odbierać wielkiej przyjemności odkrywania fabuły i niezwykłego talentu Giménez-Bartlett. Bo niewątpliwie jest to niezwykle utalentowana pisarka. Udało jej się świetnie odmalować obraz kraju, miasta pogrążonego w beznadziejnej sytuacji kryzysu. W to wplotła losy przeciętnego człowieka będącego w koszmarnym położeniu. Javier jest tak przeciętnym człowiekiem, że w jego sytuacji mogłaby się znaleźć większość jego rodaków. Ba, sytuacja kryzysu jest tak doskonale nakreślona, iż można ją przypisać do różnych krajów, nie tylko do Hiszpanii.
Na wielkie brawa zasługują niuanse, którymi skrzy się ta książka. Są to przede wszystkim mistrzowsko nakreślone sytuacje beznadziejności i frustracji spowodowanych nie tylko powiększającym się kryzysem, ale tym czymś więcej, co autorka bardzo mocno akcentuje. 
Do tego walka głównego bohatera żeby się nie poddać. I nie chodzi tu tylko o beznadzieję i kryzys. Mowa o czymś zdecydowanie więcej. Walka z apatią, frustracją, samym sobą, otoczeniem, ale i pokusami prowadzącymi do złego.
Wspaniałe, liczne obrazy kraju, miasta, otoczenia, wnętrza Javiera. Majstersztyk. 
Poza tym motyw pokusy, bardzo istotny obok wszechobecnego motywu walki. I kwestia winy, kary, pokuty. Poruszające, mocne, uniwersalne. Polecam.