Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo nowa proza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo nowa proza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdroża- WM. Paul Young

Wydawnictwo Nowa Proza, Okładka miękka, 320 s., Moja ocena 5,5/6
O Rozdrożach było głośno na przełomie roku w blogosferze. Po przeczytaniu kilku niezwykle pozytywnych recenzji, także zapragnęłam przeczytać tę książkę.
Głównym bohaterem książki jest Anthony Spencer. Jest to taki współczesny odpowiednik Scrooge'a z Wigilijnej opowieści Dickensa.  
Spencer jest egoistycznym, dumnym, niezwykle bogatym człowiekiem, który do wszystkiego doszedł sam i zapłacił za sukces niezwykle wysoką cenę. Na swoje własne życzenie jest człowiekiem samotnym, nie ma kontaktu z córką, a jak potraktował byłą żonę lepiej nie wspominać. Mężczyzna uważa, że jest mu z tym dobrze. Otoczony jest zbytkiem, luksusem, ma wszystko o czym może zamarzyć człowiek, a także to o czym nikomu nie przyjdzie nawet do głowy żeby marzyć. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że nie ma najważniejszego ludzi, którzy by go kochali i lubili, ot tak po prostu dla niego samego, nie dla jego pieniędzy.
Pewnego dnia dochodzi do nieszczęścia, stres, nerwy, życie w ciągłym napięciu sprawiają, że dopada go kolejny, ale tym razem o wiele mocniejszy atak migreny.  Mężczyzna trafia do szpitala, gdzie okazuje się, ze w wyniku krwotoku mózgowego zapada w śpiączkę i trafia na oddział intensywnej terapii. 
Po jakimś czasie wprawdzie odzyskuje przytomność, jednak nie powraca do znanej sobie rzeczywistości. I tu mamy bardzo silną analogię do Wigilijnej opowieści. Spencer przenosi się do odrealnionego świata, w którym przeżywa ponownie swoje wzloty i upadki. Prowadzi długotrwałe rozmowy, wręcz dyskusje, częstokroć z samym sobą, ze swoją podświadomością, lub z Jezusem, z Babką. Co raz bardziej też zagłębia się w swoją podświadomość.
Mężczyzna doznaje także bardzo silnych wizji. Spotyka w tym innym świcie obce postacie, zupełnie odrealnione, które prowadzą go jego drogą życia. Poznaje wiele osób, z którymi normalnie nigdy nie zamieniłby ani jednego słowa, np. Molly, matkę samotnie wychowującą dwoje dzieci w tym jedno upośledzone. 
Owe spotkania, rozmowy, projekcie pozwalają mu spojrzeć krytycznie na własne życie, przeanalizować dokonane wcześniej wybory i zobaczyć w innym świetle relacje z ludźmi (zarówno z bliskimi jak i współpracownikami) . 
Czy proces, przez który przechodzi Anthony, uzdrowi jego zranione serce? Czy mężczyzna będzie miał jeszcze szansę naprawić wyrządzone innym krzywdy?
Najbardziej zaskoczyło mnie zakończenie książki. Przez cały czas lektury byłam pewna, że wiem, jak ona się skończy. I w takim też kierunku zmierzała cała akcja. Jednak do pewnego momentu, do chwili gdy nastąpił nagły zwrot akcji, którego nic nie zapowiadało. Zakończenie stało się dla mnie prawdziwym zaskoczeniem i potwierdziło fakt, że Rozdroża to doskonała pozycja.
Mimo silnego wątku filozoficznego, teologicznego i w sumie niełatwej tematyki, książkę czyta się doskonałe, z przyjemnością. Najprawdopodobniej należy zawdzięczać to lekkiemu i sprawnemu pióru autora.
Rozdroża to wspaniała ciepła, pełna emocji i dająca nadzieję opowieść o poszukiwaniu sensu w życiu, ludzkich wyborach, ich konsekwencjach i tym, co na prawdę jest istotne. 
To także swoisty spór z podświadomością o życiu, jego sensie i prawdzie. Przy czym zaznaczam, Rozdroża to nie jakaś opowieść pełna teologiczno-psychologicznych frazesów, to po prostu doskonała, wartościowa powieść, którą pochłonęłam jednym tchem i nad którą poważnie zadumałam się.
Jeżeli szukacie wciągającej, a przy tym mądrej powieści, koniecznie sięgnijcie po Rozdroża, to książka dla was.