poniedziałek, 25 lipca 2016

Listy z dziesiątej wsi - Agnieszka Olszanowska

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Moja ocena 4,5/6 
Przypadła mi do gustu ta książka, choć nie ukrywam jest momentami smutna, nostalgiczna. Z początku zdawała się być banalnym czytadłem, jakich wiele. Okazała się mądrą życiową lekturą, idealną na weekend ( i nie tylko). 
Fabuła toczy się wokół dwóch bohaterek. Jedną z nich poznajemy od razu, drugą stopniowo, krok po kroku. 
Obie kobiety są swoim całkowitym przeciwieństwem. Bardziej już chyba nie mogłyby się od siebie różnić.
Jedna jest zaradna, silna, energiczna do czego poniekąd zmusza ja sytuacja życiowa, druga płaczliwa, niezdecydowana, załamana, co także jest wynikiem przykrych zrządzeń losu. Cała historia oparta jest na szkielecie tych przeciwieństw, na tym jak obie bohaterki radzą sobie z życiem. Ale nie tylko.
Cała fabuła toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. I choć obie bohaterki dzieli wiele lat, nigdy się nie spotkały i nie spotkają, to jedna drugiej pomaga. Jak? Tego nie zdradzę.
W książce próżno szukać wielkiej akcji, dynamicznie rozwijającej się fabuły. Nie ukrywam, pod tym względem Listy... nie każdemu muszą przypaść do gustu. Olszanowska skupiła się bowiem na psychologicznym rysie bohaterek, na ukazaniu ich sytuacji, na pokazaniu tego, jak sobie z nią radzą. Dla bohaterek sprawa jest o tyle trudna, iż akcja rozgrywa się na wsi, miejscu cudownym, malowniczym, ale trudnym do życia, szczególnie dla kobiety bez męźczyzny, nadal przez wielu postrzeganej, jako tej gorszej.
Autorce udało się bardzo ciekawie odmalować obraz polskiej wsi, charakter jej mieszkańców, pozorną sielskość domostw i pól.
Jedno co niezbyt mi odpowiadało, to zakończenie. Po jego lekturze czuję spory niedosyt. Miałam wrażenie, jakby autorka potraktowała je po macoszemu.
Mimo kiepskiego zakończenia, gorąco zachęcam do lektury. Listy z dziesiątej wsi to dobra, bardzo życiowa powieść, która jestem o tym przekonana, doda wielu kobietom siły do zmagań z codziennością, do walki z przeciwnościami losu.

5 komentarzy:

  1. Brzmi intrygujaco, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się to zakończenie podobało, choć przyznam, że wprowadziło niezły zamęt w mojej głowie. ;) Liczę na to, że autorka pokusi się o kontynuację i rozjaśni co nieco to zakończenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ochotę na taką niespieszną lekturę, rozejrzę się za nią w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.