czwartek, 23 kwietnia 2026

Zieleniak - Anna Augustyniak



Wydawnictwo Marginesy, Moja ocena 6/6
Powieść Zieleniak całkowicie mnie zaskoczyła. To jedna z tych książek, które trudno ocenić w tradycyjnym sensie. Jest to lektura będąca konfrontacją z traumą, pamięcią i przemilczeniem. To utwór niezwykle bolesny, bezkompromisowy, a zarazem niezwykle potrzebny.
Zieleniak to próba odtworzenia dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się na warszawskim targowisku podczas Powstanie Warszawskie. W ciągu kilkunastu sierpniowych dni 1944 roku miejsce to zostało zamienione przez Niemców w obóz przejściowy dla ludności cywilnej – przestrzeń chaosu, przemocy i całkowitej bezkarności sprawców. 
Oddziały SS-RONA, formalnie podporządkowane Erichowi von dem Bach-Zelewskiemu, odpowiedzialnemu za tłumienie oporu na terenach okupowanych, zapisały się w historii jako sprawcy szczególnie brutalnych zbrodni. Augustyniak nie opisuje ich jednak językiem suchego raportu. Wszystko jest pokazane poprzez doświadczenie jednostek.
Centralną postacią powieści jest Alicja – młoda służąca, która wraz z mieszkańcami kamienicy trafia na Zieleniak. Jej perspektywa staje się dla czytelnika punktem wejścia do ukazania rzeczywistości obozu. To świat skrajnego upodlenia, braku wody, głodu, wszechobecnego strachu i ciągłego zagrożenia przemocą. Nie potrafimy sobie wyobrazić, co Alicja musiała przeżywać, co czuć. 
Autorka przerażająco realistycznie oddaje atmosferę sierpniowego upału, tłoku, zagrożenia i narastającej paniki. Ludzie walczą o przetrwanie w najbardziej podstawowym sensie – o łyk wody, o miejsce do leżenia, o bezpieczeństwo najbliższych. Szczególnie przejmujące są fragmenty ukazujące desperackie próby ukrywania kobiet i dziewczynek przed żołnierzami. Wystarczy bowiem drobny gest, spojrzenie czy wyróżniający się element ubioru, by stać się ofiarą. Szok. Dla nas żyjących teraz w miarę bezpiecznej Europie, coś trudnego do wyobrażenia. 
Największą siłą Zieleniaka jest to, komu autorka oddaje głos. W przeciwieństwie do wielu narracji o Powstaniu Warszawskim, które koncentrują się na bohaterstwie żołnierzy, Augustyniak kieruje uwagę na cywilów. Jej bohaterkami są kobiety. Są to bohaterki anonimowe, pozbawione ochrony, poddane przemocy, często wymazane z oficjalnej pamięci historycznej. Zieleniak jest  przestrzenią ukazania masowych gwałtów, tortur i mordów – aktów przemocy, które bywały dokonywane z niewyobrażalnym okrucieństwem. Autorka prezentuje coś o czym z reguły nie wiemy. Mało kto wiedział do tej pory o Zieleniaku. Uważam, że przeczytanie tej książki powinno być wręcz obowiązkiem każdego myślącego człowieka. 
Pisarka nie epatuje brutalnością dla efektu. Mamy tu coś przeciwnego. Styl książki jest oszczędny, chwilami niemal dokumentalny. Dzięki temu groza wydarzeń jest jeszcze mocniejsza. Wierzcie mi, ta opowieść zapada w pamięć na bardzo długo.
Jednym z najważniejszych walorów książki jest mistrzowskie połączenie rzetelności historycznej z literacką wrażliwością. Augustyniak korzysta z licznych materiałów źródłowych, relacji świadków i wiedzy historycznej, ale nie zatrzymuje się na poziomie rekonstrukcji faktów. 
Pisarka stworzyła narrację, która pozwala czytelnikowi w pewien sposób „wejść” w doświadczenie ofiar – poczuć ich strach, bezradność i rozpacz. Niezwykłe doświadczenie. Jednocześnie unika uproszczeń i patosu, ale sprawia, że czytelnik jest przerażony przez całą lekturę. Niewyobrażalnie szokuje brutalna rzeczywistość, w której człowieczeństwo bywa wystawione na najcięższą próbę.
Zieleniak to książka trudna, ale niezwykle potrzebna. Nie oferuje ukojenia ani łatwych odpowiedzi – zamiast tego zmusza do konfrontacji z jednym z najbardziej mrocznych epizodów Powstania Warszawskiego. 
To literatura, która przywraca godność zapomnianym ofiarom i rozszerza naszą perspektywę patrzenia na historię. Dla czytelnika gotowego zmierzyć się z jej ciężarem będzie to doświadczenie głęboko poruszające.

Zapraszam na moje konto na Instagramie (klik) 

 

 

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.