Strony

czwartek, 17 listopada 2016

Ból - Zeruya Shaley

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 6/6
Absolutnie genialna. Kolejne bardzo udane spotkanie z literaturą izraelską.
Główną bohaterką jest kobieta po 40-tce. Jako dodatek, swoisty suplement ukazane są jej problemy, stare jak świat, zwyczajne, znane wielu z nas. 

Wszystko rozpoczyna się od przypadkowego spotkania z dawno nie widzianą, młodzieńczą miłością. Jedno, krótkie spotkanie, które zmieni całkowicie życie tak wielu osób. Główna bohaterka decyduje się na drastyczny, dramatyczny, a może głupi (każdy z czytelników inaczej to oceni) krok, który skutkuje lawiną wręcz konsekwencji, ogromnym bólem, jaki zadaje nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie. I chodzi tu o ból w przenośni, jak i dosłownie, ból fizyczny. W tej książce każdy każdemu zadaje ból, w ten czy inny sposób. Bliskie sobie kiedyś osoby kojarzą się sobie nawzajem tylko z bólem. Ból zadaje Iris (główna bohaterka) sobie i innym. Ból dopada Iris wraz ze spotkaniem dawnej miłości. Każde spotkanie, każda kolejna myśl o nim także jest bólem. Ból dopada bohaterkę z każdej zdawałoby się strony, towarzyszy jej od blisko 30 lat. Czy kiedyś ustanie? A może ból jest kwintesencja jej życia? Czy ból oczyszcza, czy tylko sprawia nieustające cierpienie? Takie i inne pytania nasuwały mi się bez przerwy w trakcie lektury. Przyznam się, iż nie znalazłam na nie odpowiedzi i nadal myślę nad kilkoma aspektami.
Cała opowieść toczy się wokół zdawałoby się spraw banalnych, codziennych, zwyczajnych. Liczy się za to sposób w jaki izraelska pisarka porusza tematy. Jestem przekonana, iż podobna tematyka opowiedziana przez innego autora byłaby śmieszna, infantylna, niezjadliwa.
Shalev stworzyła wspaniałą książkę, finezyjną, napisaną pięknym językiem, pełną niedomówień, ukrytych niuansów, a jednocześnie mówiąca wprost o wielu ważnych sprawach.
Najbardziej jednak poruszył mnie obraz miłości, która przetrwała lata i jest niewyobrażalnie silna. Czy taka miłość ma szansę na odrodzenie? Czy w ogóle ma prawo istnieć na przekór wszystkim? Czy to w ogóle jest miłość?
Autorka pokazuje nam, iż życie składa się na równi z niespodzianek (wszak nic nie jest oczywiste), jak i bólu. Na ile moc jednego i drugiego zależy od nas samych?
Doskonała lektura. Polecam.
 




4 komentarze:

  1. Bardzo jestem ciekawa tej książki. Cieszę sie, że tak dobrze ją oceniasz, bo na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałąś mnie, z chęcią kiedyś sięgnę po tę pozycje

    OdpowiedzUsuń
  3. Zeruya Shalev to jedno z moich odkryć mijającego roku (oprócz niej także Eshkol Nevo). Poleciła nam ją koleżanka z klubu czytelniczego. Czytałyśmy i omawiałyśmy jej "Życie miłosne", które bardzo mi się podobało, choć według tej koleżanki to jej słabsza książka.
    Podczas Festiwalu Conrada i Targów w Krakowie byłam na dwóch spotkaniach z autorką. Oba były bardzo inspirujące i ciekawe. Mimo że jej książki poruszają trudne i bolesne tematy, Yeruya Shalev jest bardzo ciepłą i otwartą osobą. Zdobyłam też jej podpis na własnym egzemplarzu "Bólu". Bardzo się cieszę na lekturę. Fajnie, że i Tobie się spodobała.
    Czytałaś inne jej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety to moje 1. spotkanie z jej książkami. Ale na mikołaja zamówię sobie inne tytuły.

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.