Strony

sobota, 16 kwietnia 2016

Obrona - Steve Cavanagh

Wydawnictwo Filia, Moja ocena 5/6
Eddie Flynn to były adwokat, były pijak, alkoholik, były kanciarz, były bokser, były kieszonkowiec, były oszust i obecny facet, który ma wszystko do stracenia. Żeby tego nie stracić ma 48 godzin. Tylko czasu zaoferowała mu rosyjska mafia, żeby wygrał sprawę w sądzie. A to niebagatelna sprawa. Oskarżonym, którego ma wybronić jest szef owej mafii. W przeciwnym razie (tzn. jeżeli Eddie nawali) jego 10-letnia córka porwana przez mafię, straci życie.Dodatkowo przewidujący i ostrożny mafioso-klient, kazał założyć na plecy Eddiego kamizelkę z bombę, której prawnik-cwaniak nie ma prawa zdjąć. Eddie wie, że to nie przelewki. Jego były wspólnik, który próbował Rosjan oszukać, spoczywa teraz obok Eddiego, w charakterze kawałków umieszczonych w turystycznej torbie.
Eddie ma tylko 48 godzin żeby wybronić swojego klienta Wołczeka w niemożliwym do obrony procesie o morderstwo - musi wygrać i ocalić życie córki.
Czy mu się to uda? Czy wcześniejsze kanciarskie, umiejętności godne najlepszych oszustów i złodziei na coś mu się przydadzą? Czy kombinowanie, jak się z tego wyplątać pod okiem rosyjskiej mafii i skorumpowanych agentów FBI jest w ogóle możliwe?
Czy z tykającym na plecach zegarem detonatora, uda się Eddiemu przekonać sędziów przysięgłych? A może to nie chodzi o przekonanie sędziów przysięgłych?
Musze przyznać, iż Cavanagh wie jak skonstruować niesamowity, wciągający od pierwszej strony. Największymi plusami książki są niesamowite wprost tempo akcji i niewiarygodny realizm opisywanych wydarzeń.
Klimatu dodaje narracja w pierwszej osobie. Z reguły nie jestem z niej zadowolona, ale w przypadku tej historii sprawdza się wyśmienicie.
Największym jednak plusem jest sam Eddie. Postać genialnie skonstruowana, świetnie nakreślona, pełna wad wymiksowanych z nieliczną ilością zalet. Mimo tego, iż życie Eddiego, jego zachowanie balansujące na granicy tego co wolno, a co nie, pozostawiają sporo do życzenia, to jednak polubiłam go i to bardzo.
Dodatkowo nasz bohater to postać, która przez cała książkę dźwiga w zasadzie na swoich tylko barkach ciężar fabuły, to na nim spoczywa główna odpowiedzialność za wszystko, to on sprawi, iż akcja toczy się w niesamowitym tempie.Cavanagh tak skonstruował akcję, tak pociągnął fabułę, tak nakreślił postać głównego bohatera, iż wszystko razem tworzy wybuchową mieszankę. Genialne po prostu, a jednocześnie niezwykle rzadkie.
Gorąco zachęcam do lektury. Kilka wyrwanych z obiegu godzin, trzymanie kciuków za głównego bohatera oraz wiele uśmiechów spowodowanych postacią sympatycznego kanciarza-prawnika gwarantowane.
 


Za książkę dziękuję Księgarni Internetowej Tania Książka (klik)



 

6 komentarzy:

  1. akurat opis mnie zaintrygował więc zapiszę sobie w kolejce, ale najpierw zaległe tomy Wrońskiego i Lackberg i czekam na Puzyńśką

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie książki, w których akcja gna na łeb, na szyję:) Książkę już mam i cieszę się, że jest tak dobra, jak myślałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może polecę ten tytuł koleżance - może jej przypaść do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesująca fabuła; autora nie znam, być może dam mu szansę..
    A który thriller prawniczy jest Twoim ulubionym ? Coś Grishama może ?..

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł na fabułę faktycznie przedni, uwielbiam, jak lektura czyta się sama więc koniecznie muszę się rozejrzeć za tą książką.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.