Strony

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Dziewięć dni - Gilly Macmillan

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 6/6
Rewelacyjny thriller, tym lepszy, iż jest on debiutem w dorobku Macmillan.
Historia opowiedziana przez pisarkę pochłonęła mnie całkowicie. Nie ukrywam także, że mocno mnie poruszyła opowiada bowiem historię największego koszmaru każdego rodzica. Pewnego dnia w trakcie spaceru ginie bez śladu 8-letni syn Rachel Jenner. Oczywiście w całą sprawę od razu włącza się miejscowa policja, ale nic to nie daje. Chłopiec, jakby zapadł się pod ziemię.
Zaginięcie dziecka samo w sobie jest już koszmarem. A w przypadku Rachel to dopiero początek. To co ja czeka w ciągu najbliższych godzin, dni będzie istnym horrorem. Za sprawą jednej iskry, rozpoczyna się nagonka, której celem jest udowodnienie, iż za zniknięciem chłopca stoi jego matka. Sama Rachel zaczyna zachowywać się niezwykle tajemniczo i dziwnie. Ona zaczyna być traktowana, jako zbrodniarka, jej były mąż jako ofiara.
Co kryje się za tym wszystkim? 

Powiecie (napiszecie), takich książek o zaginięciu dziecka, śledztwie jest mnóstwo. Ale to tylko pozory. Bowiem Dziewięć dni jest inne. Nie ukrywam, rozpoczynając lekturę przeżyłam spore zaskoczenie (na plus oczywiście). Nawet opis na okładce nie zapowiada takiego rozwoju wypadków, tak fantastycznej lektury.
Książka wciągnęła mnie od pierwszego rozdziału. Jest bowiem doskonale napisana, akcja jest umiejętnie podkręcona, a całość bardzo, bardzo rzeczywista. Przy czym historię poznajemy z relacji dwóch osób - samej Rachel i policjanta prowadzącego śledztwo. Dodatkowo autorka zastosowała kilka bardzo ciekawych zabiegów, jak np. przytaczanie reakcji społeczeństwa, przypadkowych dla zainteresowanych ludzi na całą historię. Szok do czego ludzie są zdolni. To co opisuje Macmillan jest o wiele gorsze od kubłów pomyj w komentarzach, które przelewają się codziennie w sieci. Chociażby dla tego wątku, dla kwestii hejtu w sieci, zła jakie może wyrządzić, wzajemnej, rosnącej ludzkiej nienawiści, warto te książkę przeczytać. Ale nie tylko z tego powodu.
Obie postaci narratorów są doskonale nakreślone, autorka mistrzowsko oddała ciężar odpowiedzialności, jaką dźwigały one na swoich barkach. Zarówno dla matki dziecka, jak i policjanta tytułowe dziewięć dni z różnych względów były koszmarem.
Bardzo dobrze ukazane są psychologiczne zmiany i wewnętrzne walki narratorów, ale także szczegóły policyjnego dochodzenia, które śledzimy krok po kroku.
Przyznam się, iż w końcowej fazie lektury przeżyłam wielkie zaskoczenie. Ale nic nie zdradzę.
Zachęcam za to do sięgnięcia po książkę. Doskonała, mocna, brutalna, oburzająca pozycja, która dodatkowo jest bardzo oryginalnie skonstruowana. Niecierpliwie czekam na kolejną książkę autorki.
 

6 komentarzy:

  1. O, zaciekawiłaś mnie. Nie znam kompletnie tej autorki, a książka zapowiada się ciekawie i tematycznie, i pod względem psychologicznym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak wysoka ocena, że od razu zapisuję tytuł i poszukam książki, by przeczytać. Czytałam kilka historii o porwanych dzieciach, ale ta mnie bardzo zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. 6/6?! No tego się nie spodziewałam, bo rzeczywiście opis książki nie zapowiada niczego niesamowitego. Zapisuję tytuł - zobaczymy co z tego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O książce już gdzieś czytałam i od razu stwierdziłam, że to coś dla mnie. Uwielbiam takie powieści a temat zaginionego dziecka chyba nigdy mi się nie znudzi, chociaż mocno mnie przeraża;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka zbiera same wysokie noty. Mam ją na półce i jestem przekonany, iż autorka podąża śladem Nicci French czy Alex Marwood i napisała świetny thriller. Wiadomo, iż najlepsze dreszczowce piszą Brytyjczycy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po takiej rekomendacji to na pewno przeczytam. Temat zaginięcia dziecka faktycznie przerażający.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.