Strony

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Shibumi i Satori

Wydawnictwo Albatros, Ocena Shibumi 6/6, Satori 4/6
Recenzja mojego męża.

Shibumi i Satori to dwie pozycje na pozór podobne do siebie, a jednak bardzo się różniące. Łączy je niewątpliwie tematyka i główny bohater, Nikołaj Hel, będący człowiekiem ciekawym, dziwnym, niebezpiecznym. Urodził się w Szanghaju. Jego matką była Rosjanka, którą wygnali z ojczyzny bolszewicy, a ojcem Niemiec. Nikołaj mieszkał tylko z matką, ojca nie znał. Do momentu, gdy do jego domu (gdy Nikołaj by nastolatkiem) wprowadził się japoński generał. Stał się on wychowawcą Nikołaja, ale także można śmiało stwierdzić, iż zastąpił mu ojca, ukształtował chłopca w męźczyznę o niebanalnych cechach i wyjątkowej konstrukcji psychofizycznej. Za sprawą nauczyciela udało się Nikołajowi osiągnąć stan shibumi.Cóż to takiego? Słowo to nie ma jednego odpowiednika w języku polskim. Najprościej ujmując, jest to stan całkowitej doskonałości, spokoju, który bardzo trudno osiągnąć, a który pozwala człowiekowi na bardzo wiele. M.in. za jego sprawą (ale nie tylko) Nikołaj stał się jednym z najlepszych ludzi do zadań specjalnych na świecie i zabójcą. Wykonuje on różne zlecenia. Posługuje się niebanalną bronią, którą są standardowe rzeczy, ale także inteligencja i wyjątkowy talent w prastarej grze go.
O samej treści książki nie chcę pisać. Przede wszystkim dlatego, iż jest ona bardzo trudna do streszczenia. Shibumi książka jest tak samo unikalna, inna jak stan shibumi. Treścią przede wszystkim jest Nikołaj, jego rozwój, stan shibumi, ale także zadanie, jaki otrzymuje młody męźczyzna od swojej zleceniodawczyni. Wszystko to opisane niezwykle barwnym, obrazowym językiem. Cała historia już sama w sobie dla nas Europejczyków oryginalna, unikalna rozgrywa się na tle historycznych zawirowań połowy XX wieku. Tak jak wspomniałem, nie da się ani streścić, ani oddać ducha, atmosfery książki. Bez wątpienia Shibumi to dużo więcej niż opowieść o dorastaniu i kształtowaniu młodego człowieka, więcej niż historia o japońskiej kulturze, a na pewno książka diametralnie odbiegająca od tego czego można by się spodziewać po notce wydawniczej. W żadnym wypadku nie jest to typowa ala amerykańska pozycja sensacyjna z mordobiciem w tle. Nic z tych rzeczy. Shibumi jest niezwykłą pozycją, godną polecenia. I z żalem stwierdzam, takich książek już się na ogół nie tworzy. To klasyka sama w sobie, choć sporo w niej przemocy, seksu, ale i genialnie oddanych różnorodnych smaków i smaczków. Bardzo trudno tę pozycję scharakteryzować. I chociażby z tego powodu, a także żeby sprawdzić, jak my tę książkę odbierzemy, warto po nią sięgnąć. Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni.
Autor Shibumi, Trevanian, przez wiele lat był jednym z najbardziej tajemniczych pisarzy świata. Próbowano wielokrotnie dotrzeć do niego, padały różne przypuszczenia co do tego, czyj jest to pseudonim. Za sprawą doskonale skrojonej i niebanalnej książki, którą wydano w 1979 roku, Trevanian stał się wręcz kultowym pisarzem. W końcu przedstawił się czytelnikom i fanom. Okazało się, że jest nim Rodney Whitaker.
Druga z książek, czyli Satori to prequel Shibumi, czyli poprzednik, nawiązanie. Czyli Satori miało opowiadać o wydarzeniach wcześniejszych niż opisane w Shibumi. I tak jest. Jest jedno ale... Satori generalnie jest dobrą książką, jako taką. Na plus autorowi należy poczytać bardzo dokładne przebadanie kultury, stylu życia i wszystkiego co z Japonią związane oraz świetne oddanie tego w książce. Pod tym kątem Winslow spisał się na 6. I gdyby książka była oceniana jako samodzielna pozycja, prawdopodobnie dosyć długo znajdowałaby się na TOP 10. Jednak jeżeli chodzi o całokształt Satori stoi daleko w tyle za Shibumi. Nie da się nie porównywać obu książek, skoro jednak jest prequelem drugiej. Winslowowi zabrakło tego nieuchwytnego czegoś, co miał Trevanian,a  co uczyniło z Shibumi jedną z ikon literackich. Na tym tle Satori jawi się jako typowa amerykańskie czytadło jakich wiele, książka o rozgrywkach służb specjalnych, zamachach, zadaniach niewykonalnych, które tylko Hel potrafi wykonać. Owszem jest to lektura wciągająca, momentami bardzo, ale na tle jej podobnych, niczym się nie wyróźnia.
Niewątpliwie po obie książki warto sięgnąć. Jednak na początek polecam klasyka, czyli Shibumi.  Wiem, sięgając póżniej po Satori możecie czuć pewne rozczarowanie, niedosyt. Jednak uważam, że Shibumi trzeba przeczytać i to koniecznie, a Satori można, ale nie ma przymusu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.