Strony

wtorek, 24 września 2013

Emilia Malessa "Marcysia" - Maria Weber

Wydawnictwo Rytm, Okładka twarda, 269 s., Moja ocena 6/6
Cykl Żołnierze wyklęci, to doskonała seria biografii, które przybliżają nam często nieznanych lub zapomnianych żołnierzy polskiego podziemia, które działało w trakcie i po II wojnie światowej.
Tym razem bohaterką jest Emilia Malessa ps. Marcysia. Podejrzewam, że niewiele osób orientuje się kim była Marcysia. Przed rozpoczęciem lektury książki także niewiele wiedziałam o bohaterce. Po zakończeniu lektury wiem dużo więcej..
Emilia z Izdebskich Malessa, ps. Marcysia ur. się w 1909r. Brała udział w kampanii wrześniowej w 1939r. Pełniła funkcję kierowcy i organizatora lotnych punktów dożywiania i punktów sanitarnych przy 19. Dywizji Piechoty. Od połowy października 1939r. działała w konspiracji. Prawdopodobnie w listopadzie 1943r. wyszła za Jana Piwnika ps. Ponury (legendarnego dowódcę partyzanckiego AK w Grach Świętokrzyskich i na  Nowogródczyźnie, zginął rok po ślubie). Marcysia walczyła dzielnie, była dowódcą działu łączności zagranicznej Zagroda Wydziału V Komendy Głównej Armii Krajowe. Brała także udział w Powstaniu Warszawskim. Przez cały okres II wojny światowej walczyła o wolność kraju, o to w co ona i setki tysięcy jej podobnych wierzyli. 
Nadchodzi 1945r. wyzwolenie, tak długo oczekiwana i krwawo wywalczona wolność. Polska jest wolna, ale czy na prawdę? Okazuje się, że nie ma Polski, tej o którą walczono, że to w co wierzono przez 5 lat jest złe. Następują liczne aresztowania. Do aresztu trafia także nasza bohaterka. Ma to miejsce 31 października 1945 r. 
Jej towarzysze broni, żołnierze, którymi kierowała, ukrywają się. I tu Marcysia dokonała czynu, który wzbudza we mnie po lekturze książki tak mieszane uczucia, bardzo mieszane. Otóż Macysia, pełna wiary, że robi dobrze...wierząc w zapewnienia i dane jej  słowo honoru szefa departamentu śledczego płk. Jacka Różańskiego...ujawniła nazwiska członków swojej organizacji, czyli nazwijmy to po imieniu - wydała ich władzy komunistycznej. 
Cały czas zastanawiam się, jak kobieta tak inteligentna, jaką niewątpliwie Marcysia była, mogla okazać się tak naiwną, żeby nie nazwać jej po prostu głupią? Jak mogla uwierzyć w bezpodstawne obietnice komunistycznych władz? Łatwo się tak zastanawiać, jak nie jesteśmy na miejscu Marcysi, siedzimy wygodnie w fotelu, a z perspektywy lat wiemy, jak postępowały władze komunistyczne, ze takie obietnice były zawsze bez pokrycia, bo nikt z ówcześnie rządzących naszym krajem nie chciał żadnej ugody, żadnego porozumienia. Chcieli natomiast krwi i głów, tych którzy jeszcze niedawno walczyli o wolność Polski. 
Marcysia, osoba o niezłomnym charakterze, wierząca w słowo oficera, jakie dał jej Różański, wydała swoich podwładnych. Dla niej było oczywistym, że skoro żołnierz daje słowo, to ono coś znaczy. Gdy zorientowała się, że jej towarzysze walki są osądzani w pokazowych, będących farsą procesach, że są skazywani na śmierć, próbowała głodówkami, petycjami wymóc na władzach dotrzymanie obietnicy. Na nic się to nie zdało. Zaśmiano jej się w nos. 
Marcysia załamała się. Uświadomiła sobie, co zrobiła. Nie wytrzymała tego psychicznie i  05 czerwca 1949 r. popełniła samobójstwo. Niesamowicie tragiczna postać. 
Kobieta, która tak wiele zrobiła dla Polski, została tak okrutnie wykorzystana i potraktowana przez nowe władze. Maria Weber w swojej książce rekonstruuje ze strzępków opowieści, dokumentów, notatek, zdjęć życie niebanalnej kobiety.  Ukazuje nam wspaniałą, pełną waleczności, odważną o niezłomnym charakterze kobietę. Przede wszystkim jednak prezentuje nam niesamowity dramat jednostki. Bo tak należy patrzeć na biografię Emilii Malessy. Nie ona jedyna uwierzyła, nie ona jedyna zginęła z rąk komunistycznego (o ironio polskiego) aparatu prześladowań (bo trudno to nazwać aparatem bezpieczeństwa). Jej biografia i próba zrozumienia jej postawy, o jaką pokusiła się Maria Weber, daje nam szansę oraz okazję do chwili zadumy i zastanowienia się nad tysiącami ofiar (częstokroć bezimiennych, zapomnianych), które podzieliły los kpt. Emilii Malessy.
Jestem w stanie zrozumieć, że mogli uwierzyć, mogli być naiwni. Nie rozumiem za to, jak można było stać po drugiej stronie, więzić, torturować, prześladować, wydawać i wykonywać wyroki śmierci. Tego nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem. 
Zachęcam do lektury książki. Czyta się ją doskonale, bardzo szybko. Zasługą jest zręczne pióro autorki, wzbogacenie tekstu bardzo dużą ilością zdjęć, przedruków dokumentów. Przede wszystkim jednak, fakt, iż jest to niezwykła lektura, zawdzięczać należy jej bohaterce, kpt. Emilii Malessie "Marcysi", kobiecie pięknej, mądrej, walecznej i niebanalnej. Po wojnie przylgnęło do niej piętno zdrajczyni. Maria Weber w swojej książce próbuje oczyścić swoja bohaterkę, przywrócić jej dobre imię. Czy jej się to udało? Sami sprawdżcie.

1 komentarz:

  1. Nie czytając recenzji, powiedziałabym, że to nie dla mnie. Ale przyznaję - zabrzmiało jednak zachęcająco. Może przeczytam. Lubię takie prawdziwe historie.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.