Strony

niedziela, 7 kwietnia 2013

Listy lorda Bathursta - Marcin Mortka

Wydawnictwo Fabryka Słów, Okładka miękka, 402s., Ocena 5/6

Recenzja mojego męża..

Głównym bohaterem jest niepokorny, prawie już martwy (bo skazany na śmierć), kapitan Peter Doggs. Czy do wykonania kary dojdzie? Otóż nie dojdzie. Przed tragicznym końcem uratuje go tytułowy lord Bathurs. Wydawałoby się dusza człowiek, pomaga skazanemu na śmierć. Nic bardziej mylnego. Bathursowi daleko do dobroci i szlachetności. Ratuje on kapitana z czystego wyrachowania, chce zostać kapitanem na jego statku, przy użyciu którego ma wykonać zdawałoby się prostą misję. 
Ale, jak to w życiu bywa, to co wydaje się prostym, banalnym zadaniem, wcale takim nie musi być. A dodatkowo pewny siebie lord nie przewidział, że kapitan nie znosi być do czegokolwiek zmuszanym i gdy ktoś lub coś zagraża jego ukochanej córce, zdolny jest do wszystkiego.
Uwolnienie Doggsa i rozpoczęcie realizacji misternego planu przez lorda, to dopiero początek intrygi. A ta udała się autorowi doskonale. Jest niezwykle zawiła i częstokroć zadziwia. Jej przebieg poznajemy zarówno z  tytułowych listów, jak i rozmyślań lorda. 
Mortka stworzył doskonałą powieść marynistyczno-przygodową, dopracowaną w każdym calu, widać, że zna się na tematyce i mocno w niej siedzi. Przy tym zręcznie manipuluje wydarzeniami historycznymi i mimo, że niejednokrotnie zdarzyło mi się uśmiechnąć z lekką ironią i niedowierzaniem, to całość czyta się doskonale. Trzeba tylko na niektóre fakty i cudowne zbiegi okoliczności przymknąć oko.
W trakcie lektury trudno się nudzić, ba jest to prawie niemożliwym. Intryga goni intrygę, bitwy morskie przechodzą w potyczki na lądzie etc. Wartka i pełna niespodziewanych zwrotów akcji fabuła to jeden z wielu plusów tej powieści. 
Dodatkowym atutem jest umiejętnie budowane napięcie i niezwykle barwny i plastyczny język.  
Zachęcam do lektury Listów lorda Bathursta,  jest to wyśmienita, dopracowana w każdym calu, pełna przygód i poczucia humoru powieść, która bez wątpienia zainteresuje zwolenników jak i przeciwników tematyki marynistycznej i pirackiej.

9 komentarzy:

  1. Ja bardzo lubię pisarstwo Mortki, choć marynistyczna tematyka zupełnie mnie nie ciągnie. Jednak to, co dotychczas czytałam, było zawsze warsztatowo najwyższej jakości. No i to również kolega po fachu;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że kolega po fachu i tez trochę człowiek orkiestra:)

      Usuń
    2. Mój mąż ma całego Mortkę, Ja jakoś nie zapałałam jeszcze miłością, ale mąż tak mnie namawia, moze się skusze...jak już Baccigalupi mi się spodobał...

      Usuń
    3. To się przyłączam do namawiania:-)

      Usuń
  2. Coś w sam raz dla mojego męża, on ma takie marynistyczne zapędy :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już tę książkę na celowniku, dzięki Wam, blogerom :-D Z każdą kolejną recenzją apetyt na "Listy..." wzrasta :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, dla mnie ta książka była interesująca chociażby dlatego, że nigdy wcześniej książki z tego gatunku nie czytałam - a jest naprawdę ciekawa, czyta się z zainteresowaniem i jest warta spędzonego nad nią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Mortkę, ale nie przepadam za elementami marynistycznymi. Dlatego też w przypadku tej książki wystarczy mi dobra recenzja :) Pozdrawiam Ciebie i męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co nieco z opinią!:) Zapraszam do mnie: http://imunimum.blogspot.com/2013/07/marcin-mortka-listy-lorda-bathursta.html

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.