Strony

sobota, 5 maja 2012

Zwiastun burzy - Bernard Cornwell

Wydawnictwo Erica, Tytuł oryginalny: The Pale Horseman, Okładka miękka, 560 s., Moja ocena 5/6
Zwiastun burzy to II tom świetnego cyklu o Wikingach. I tom Ostatnie królestwo, recenzowałam tutaj. Akcja zaczyna się w tym samym momencie, w którym zakończył się poprzedni tom. Ponownie przenosimy się wraz z głównymi bohaterami do IX wieku, do czasów owianych mrokiem i pełnych okrutnych zdarzeń oraz rozlewu krwi. Po zwycięskiej bitwie, główny bohater, a jednocześnie narrator -  Uthered czuje się głęboko zraniony, ponieważ nikt nie chce przyznać, że to on zabił Ubbę, przez co popełnia sporo piramidalnych błędów, które zdecydowanie będą rzutować na dalsze jego losy. Mężczyzna również nadal nie wie, po której stronie opowiedzieć się, z kim walczyć. Z Duńczykami łączy go religia i przyjaźnie, ale to królowi Alfredowi przysiągł wierność. Od jego decyzji bardzo dużo zależy,  m.in. kto zasiądzie na tronie Wessexu. W wydarzenia opisane przez Cornwella po mistrzowsku wplecione są krwawe bitwy, średniowieczne intrygi (których jest na prawdę niesamowita ilość) oraz prywatne życie głównego bohatera. A nasz bohater Uthred, to nie święty, waleczny wojownik tylko prawdziwy mężczyzna z krwi i kości, jednocześnie rozdarty pomiędzy dwoma światami, powinnościami honoru, a podszeptem serca, bohater mający także słabość do alkoholu, zabaw i pięknych (lub nie) kobiet. Sposób narracji, jaki zastosował Cornwell, czyli ukazanie wydarzeń i rozterek Uthreda z jego punktu widzenia bardzo dużo wnosi do książki, dokładnie ukazuje przebieg wszystkich wydarzeń. Pozwala nam lepiej wczuć się w klimat epoki i wydarzeń, oraz poznać świat Uthreda,który już nie jest chłopcem ani młodzieńcem z I tomu cyklu, ale dorosłym mężczyzną. Postać Uthereda, podobnie, jak w I tomie, jest wspaniale narysowana, mogę śmiało napisać, że to istny majstersztyk. Ale nie jestem tym absolutnie zdziwiona, właśnie takie wyrażne zarysowanie sylwetki głównego bohatera przyciąga mnie do kolejnych powieści Bernarda Cornwella. Plusem książki jest także akcja, która toczy się błyskawicznie. Autor w niesamowicie plastyczny sposób opisuje bitwy, mamy nieodparte wrażenie uczestniczenia w toczących się walkach. 
Bernard Cornwell po raz  kolejny udowodnił, iż jest mistrzem słowa.
Jest to świetnie napisana książka w pełni wykorzystująca potencjał przedstawionego w niej fragmentu historii Anglii IX wieku w okresie jej walk z duńskimi najeźdźcami. Gorąco polecam lekturę cyklu o Wikingach, z niecierpliwością oczekuję na kolejny tom - Panowie Północy.

21 komentarzy:

  1. Nie lubię powieści historycznych i miałam ową książkę u siebie, ale się jej pozbyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak nie lubisz, to faktycznie nie ma się co zmuszać. Ja tak nie lubię fantastyki.

      Usuń
  2. Hej, wreszcie jesteś :-) a ksiązka aż się prosi o przeczytanie. Intrygi i średniowiecze,tego nie mogę tak zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, wreszcie jesteś :-) a ksiązka aż się prosi o przeczytanie. Intrygi i średniowiecze,tego nie mogę tak zostawić.

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami miewam ochotę na tego typu powieści, aczkolwiek rzadko
    ale ta wydaje się być ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię książki historyczne, ale nie miałam jeszcze możliwości zapoznać się z tym autorem. Już nie mogę doczekać się kiedy się to zmieni

    OdpowiedzUsuń
  6. O, bardzo lubię takie czasy i taką tematykę, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię tego typu książek - recenzja jak zwykle wyśmienita - pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, starałam się:) Czekam na recenzje z twoich lektur u ciebie na blogu.

      Usuń
  8. Nie lubię tego typu książek, ale chyba czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbowac. W każdej bibliotece powinnaś coś tego autora znależć.

      Usuń
  9. A ja jeszcze nie skończyłam trylogii arturiańskiej, a tu już następna do przeczytania... Ale chyba najpierw skończę z jednym cyklem, a następnie zabiorę się za te, bo inaczej mi się wszystko pokicha...

    Jak było w Wiedniu? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, zdecydowanie skończ najpierw trylogię arturiańską. W Wiedniu...hmmm mega pracowicie, tłumaczenia od 9 do ...często gęsto 22.00-23.00 (nawet w trakcie kolacji). Nawet pochodzić po uliczkach nie bardzo miałam czas. Cud, że przeczytałam 1,5 książki:)

      Usuń
    2. To szkoda, ale grunt, że był czas na czytanie :) A Wiedeń nie zając... mnie w sumie ominęła wycieczka do Wiednia w ten długi weekend (egzamin się sam do siebie nie nauczy), bo byśmy były naraz w tym pięknym mieście :)

      Usuń
  10. Nie przepadam za tego typu książkami. Miło znów widzieć Cię w wirtualnym świecie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie w księgarni bym tej książki nie wybrała, ale po twojej notce, chętnie się rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to sie cieszę:) Tylko zacznij trylogię od 1. tomu Ostatnie królestwo. Witam na blogu.

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.