Strony

sobota, 29 kwietnia 2017

Zła waluta - Ewelina Dyda

Wydawnictwo WAB, Moja ocena 3/6
Zła waluta to nowość i debiutancka książka Eweliny Dydy. Jest to także niezła powieść miejsko-społeczna, bardzo ciekawy przewodnik po Tarnobrzegu i bardzo kiepski kryminał. To tak krótko o książce, która ku mojemu pewnemu zdziwieniu plasuje się dosyć wysoko na liście bestsellerów. .
Mam wrażenie, iż debiutująca autorka chciała się wzorować na mistrzach gatunku noir, ale jej nie wyszło.
Najpierw plusy. Przede wszystkim genialnie nakreślony obraz Tarnobrzega, miasta o którym każdy wie, że jest, a tak na prawdę niewielu je zna. Realizm miejski wyszedł autorce mistrzowsko. Do tego dodała duszny, parny, senny, przytłaczający klimat małej, prowincjonalnej mieściny. Miodzio. Nie będąc nigdy w Tarnobrzegu od razu chciałam z niego uciekać.
Bohaterowie, ich opisy, przekrój społeczny, intelektualny, wiekowy. Świetnie nakreślona każda z osób. Kolejny plus.

Pośrodku pomiędzy zaletami i wadami ustawiłabym samego głównego bohatera, początkującego prywatnego detektywa, człowieka ze specyficznym poczuciem humoru. Ciekawa postać, ale... ma jeden minus. Moim zdaniem powinien być odrobinę bardziej...hmmm...drapieżny, mieć większe za przeproszeniem jaja. Tego oczekuję od śledczego w mrocznym kryminale. Rau choć to bardzo ciekawa, sympatyczna, dodająca kolorytu postać, w tym zakresie wydaje się być prawie całkowicie wykastrowany. Ale uroku książce dodaje. Z tym, że chyba urok głównego bohatera to nie jest to co najważniejsze w kryminale i to do tego mrocznym, czarnym.
Minusy, to przede wszystkim kiepściutkie śledztwo. Dlatego napisałam, że to fatalny kryminał. Bardzo, bardzo nędzna intryga i równie nędznie prowadzone dochodzenie.
Co prawda akcja śledcza toczy się, powoli, bardzo powoli, ale do przodu. Miałam jednak cały czas wrażenie, jakby to było na siłę, z przymusu. A nie tak powinno wyglądać śledztwo w kryminale noir do jakiego pretenduje niniejsza pozycja.
Jeżeli chodzi o dialogi, to sprawiają wrażenie, jakby je pisały dwie różne osoby. Część z nich fajna, z ikrą, z poczuciem humoru, ripostą, taka jakie lubię. Pozostała część..takie lelum polelum, bez ładu i składu.
Poza tym zbyt dużo zbyt drobiazgowych opisów, które absolutnie niczego do fabuły nie wnoszą...poza zapełnieniem stron. Nie chodzi mi o opisy samego miasta czy postaci. Te jak wspomniałam są wielkim atutem. Chodzi mi o szczegółowe do bólu opisy, które tak na prawdę nie wiadomo po co są w treści umieszczone.
Książka bestsellerem z pewnością nie jest. Toteż nie ukrywam, iż z wielkim zdziwieniem czytam entuzjastyczne opinie tak wielu osób. Niewątpliwie ta nowość Wydawnictwa WAB ma sporo plusów i minusów. Sami zdecydujcie czy chcecie ją czytać, czy nie. 

4 komentarze:

  1. Wiesz co z racji na sąsiedztwo Tarnobrzegu jestem bardzo ciekawa tej książki(gdybyś się pozbywałą to wiesz ;) ). Ciekawa jestem tego jak autorka opisała to miasto bo obecnie jest raczej szpetne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej się nie skuszę. Dużo ostatnio tych polskich debiutantów. Szkoda tylko, że wielu z nich pisze najwyżej przeciętnie.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.