Strony

wtorek, 22 listopada 2016

Człowiek honoru - Paul Vidich

Wydawnictwo Czarna Owca, Ocena 4,5/6
Recenzja mojego męża.

Dobrze i na dodatek bardzo szybko się czyta. Jeżeli lubicie klasyczne książki szpiegowsko-kryminalne, szybką akcję, taką typową amerykańską fabułę z pościgami, tajemnicami, dzielnymi honorowymi meźczyznami i obezwładniająco pięknymi kobietami, to doskonała pozycja dla was.
Głównym bohaterem jest jeden z najlepszych agentów CIA - George Mueller. Ot takie połączenie Bonda z McGyverem i umysłem bez mała Hawkinga.
Mamy lata 50. XX wieku, trwa zimna wojna, której obawia się wielu ludzi na całym świecie. Żeby zapobiec ew. przetasowaniom geopolitycznym, zamieszkom, walkom, prężnie działa amerykański wywiad, który wykrada to co tylko wykraść się da. Jednak CIA ma poważnego przeciwnika, Rosjan oraz dodatkowo kreta, który od wewnątrz rozpracowuje CIA i sprzedaje tajne rzeczy. W pewnym momencie robi się naprawdę nieciekawie i groźnie, a atmosfera gęstnieje z każdym momentem. Wtedy do akcji wkracza on :). I zaczyna się.
Jedno jest pewne, Vidich stworzył klasycznego (w dobrym, starym stylu) bohatera, doskonałą, niezwykle wartką i pomysłową fabułę. W trakcie lektury nie sposób się nudzić. Liczne spiski, afery, pojawiające się nagle zagrożenia, spryt i brawura agenta połączona z niesamowitym intelektem, to wszystko sprawia, iż jest to doskonała lektura na jesienne i zimowe wieczory.
Trochę w niektórych momentach śmieszy postać głównego bohatera. Jest to agent, który powinien i chce przejść na zasłużoną emeryturę. Niestety, agencja i wrodzone poczucie obowiązku, patriotyzm, nie pozwalają mu na to. Mimo, iż młodzieniaszkiem nie jest, to sprawnością fizyczną, szybkością reakcji, inteligencją zadziwia wszystkich i bije na głowę każdego młodszego o 10-15 lat agenta.
Mimo tego drobnego przerysowania sylwetki bohatera, jest to niezwykle sympatyczna postać, a książkę czyta się bardzo dobrze, ze sporą przyjemnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.