Strony

środa, 24 sierpnia 2016

Zaginione - Magdalena Zimny-Louis

Wydawnictwo Świat Książki, Moja ocena 5,5/6
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Zimny-Louis, ale z pewnością nie ostatnie.
Autorka opowiada z pozoru banalną historię młodej kobiety, którą przed laty opuściła matka, wychowywał ojciec. Córka pragnie po latach odnaleźć matkę. I na tym banał się kończy. Pisarka bowiem wspaniale wykreowała tło akcji. Wszystkie tropy matki, którymi musi podążyć po latach córka, prowadzą do Armenii.
Armenia, kraj położony niby niezbyt daleko od Polski, a mimo to prawie w ogóle nam nieznany. Dzięki Zaginionym możemy poznać lepiej kraj, kulturę ormiańską, kuchnię, obyczaje. Pisarka niezwykle zręcznie wplata te informacje w fabułę książki, często czyni je głównymi bohaterkami, a nie tylko tłem dla opowiedzenia historii. Od samego początku rzuca się w oczy, iż pisarka musiała zadać sobie bardzo dużo trudu, żeby zebrać tak bogaty materiał o Armenii. Gorące brawa za takie podejście merytoryczne. Dzięki temu Zaginione, to nie tylko porywająca powieść obyczajowo-psychologiczna, ale także doskonała książka obyczajowo-historyczno-kulturowa, a Erywań, góra Ararat i Dilidżan (oraz wiele innych miejsc) nie są już dla nas, przeciętnych czytelników obco brzmiącymi nazwami, miejscami.

Dodatkowym atutem są opisy Rzeszowa sprzed kilku dekad.
Napisałam, że Zaginione to historia córki, która podąża śladami matki. Owszem. Ale nie tylko ta 31-letnia kobieta jest bohaterką. Pisarka w całą opowieść doskonale wplotła także losy 63-letniej ciotki bohaterki oraz jej ojca, znanego na Podkarpaciu polityka. Ich wzajemne animozje, tajemnice z przeszłości, wpływ wydarzeń sprzed kilku dekad na teraźniejszość, wszystko to zostało doskonale zaprezentowane.
Fabuła porywa już od pierwszego rozdziału i (tu ogromny plus dla autorki) jest niezwykle ciekawie prowadzona do końca książki. Brak urwanych wątków, brak bzdurnych pomysłów (jak to u niektórych pisarzy bywa).
Całość jest mocno emocjonalna, poruszająca, momentami poważna, ale Zimny-Louis udało się w całość wpleść całkiem sporo elementów humorystycznych, sarkastycznych, ironicznych. Sprawia to, iż mimo poważnej tematyki, trudnego życia w Armenii, całość czyta się z uśmiechem na ustach. Może nie jest on taki od ucha do ucha, ale pojawia się często i osładza gorycz armeńskiej historii.
 

Gorąco zachęcam do lektury. Wspaniała opowieść, porywająca książka, a rozwiązanie zagadki do końca pozostaje tajemnicą.

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam jak autorzy wplątują w książkę różne ciekawe rzeczy o miejscu, w którym fabuła się dzieje, więc z pewnością sięgnę po tę pozycję :D
    http://lowczyniksiazekk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już dwie książki tej autorki i bardzo mi się podobały dlatego bardzo chcę przeczytać również 'zaginione". Niech tylko dostanę ją w swoje łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo intrygujaca recenzja, Armenia mi jest raczej nieznana, takze warto byloby poczytac taka powiesc, aby chocby troszeczke przyblizyc sobie ten kraj i obyczaje tam panujace. Zapisuje na przyszlosc.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Pola" tej autorki bardzo mi się podobała, czas więc poszukać i tej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu zapoznać się z powieściami autorki. Armenia podziałała mi na wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.