Strony

piątek, 20 grudnia 2013

Zabić gołębia

Wydawnictwo Drzewo Babel, Okładka miękka, 288 s., Moja ocena 5,5/6
Głównym bohaterem opowieści jest jedenastoletni Harrison Opoku, który wraz z matką i młodszą siostrą przybył z Ghany do Londynu. Cała rodzina mieszka na dziewiątym piętrze wieżowca w jednym z londyńskich blokowisk. W Londynie, niczym w spełnionym świecie miało być inaczej, lepiej. Ale czy na prawdę tak jest? Oj chyba nie. Pierwszym, co chłopiec widzi na pobliskiej ulicy są zwłoki nastoletniego chłopca, który został zamordowany. Mimo sprawnie prowadzonego śledztwa, policja nie jest w stanie wykryć tożsamości sprawcy. Nadal pozostaje on bezkarny i może zabijać dalej. Harry sam postanawia wyjaśnić sprawę. Rozpoczyna własne śledztwo. Nie wie jednak, iż otworzył przysłowiową puszkę pandory. To co miało być w sumie niewinną zabawą szybko staje się śmiertelnym zagrożeniem dla całej rodziny Opoku. Co będzie dalej? Tego nie zdradzę. Zachęcam za to do sięgnięcia po tę niezwykłą książkę. Dlaczego? Co w niej takiego niezwykłego? 
W sumie tematyka niezbyt oryginalna. Tego typu historii w książkach znajdziemy sporo. Tym co odróżnia Zabić gołębia od innych pozycji jest fakt, iż całą historię poznajemy z punktu widzenia dziecka, 11-letniego chłopca, który jest narratorem. Co istotne, zanim znajdziemy się w swoistym oku cyklonu, poznajemy otoczenie chłopca, jego szkołę, drogę do niej, zwyczaje w domu. Jednym słowem zżywamy się z naszym małym bohaterem. Tym mocniej przeżywamy prowadzone przez niego śledztwo i grożące mu niebezpieczeństwo. A na koniec takie coś. Cóż, takie bywa życie. Pod tym względem jest to niezwykle emocjonalna, ale i prawdziwa opowieść. Historia, którą opowiada nam autor jest prawdziwą i niestety, ale często spotykaną. Świat jest okrutny, a świat w imigrantów, świat ludzi żyjących na uboczu, poza nawiasem - jeszcze okrutniejszy i bardziej bezlitosny.  Autor bez ogródek, bez upiększania pokazał ten świat, ukazał go oczyma dziecka, które dopiero wchodzi w dorosłość. Kontrast między niewinnością, czystością 11-latka, a brutalnością świata zewnętrznego jest niesamowity.
Co oznacza tytułowy gołąb nie zdradzę. Napiszę tylko, że to wyjątkowo piękna i wzruszająca historia. 
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę niepozorną książkę. Jestem pewna, że od lektury nie będziecie mogli się oderwać, a i łza niejeden raz wam się w oku zakręci.

3 komentarze:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Zaciekawiłaś mnie, lubię takie książki, które porządnie ruszają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zarys fabuły ogromnie mnie zaciekawił. Takiej powieści teraz szukam, więc cieszę się, że dzięki tobie dziś znalazłam. Już tytuł mam zapisany i rozpoczynam poszukiwania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce wcześniej, ale czuję się bardzo zachęcona do poznania historii 11 narratora :)

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.