Strony

czwartek, 17 maja 2012

19.05.2012r. dzień otwarty w schronisku w Korabiewicach


Nie wiem czy kojarzycie - kilka miesięcy temu całą Polskę poruszyła makabryczna wprost sytuacja w pseudo schronisku w  Korabiewicach. Nagłośniła to Fundacja VIVA, która dalej zajmowała i zajmuje się zwierzakami. Pamiętam, jak oglądałam te reportaże z Korabiewic, to płakałam, jak bóbr i żałowałam, ze nie mogę przygarnąć wszystkich znajdujących się tam zwierząt.
19 maja 2012r. organizowane są tzw.Otwarte Drzwi w schronisku.

Fundacja Viva! zaprasza miłośników psów, kotów, koni i niedźwiedzi na Dzień Otwarty w schronisku w Korabiewicach w sobotę 19 maja. Ponad 400 zwierząt czeka na wolontariuszy, adopcje i wsparcie. Wśród uczestników nie zabraknie celebrytów, znanych z miłości do zwierząt.
Pierwszy od lat Dzień Otwarty w Korabiewicach organizowany jest dla tych, którzy chcieliby pomóc i na własne oczy przekonać się, jak wiele zostało zrobione i ile jeszcze potrzeba. Schronisko jest teraz otwarte dla wszystkich – mówi Cezary Wyszyński. Czasy, kiedy było zamknięte na kłódkę, minęły. Zapraszamy osoby myślące o adopcji, a także wszystkich, którzy chcieliby pomóc, ale nie wiedzą jak – dodaje.
Swoją obecność podczas Dnia Otwartego potwierdziło kilku celebrytów, m.in. Honorata Skarbek, Majka Jeżowska, Anna Jurksztowicz, Paulina Sykut, Ewa Basta i Agnieszka Więdłocha. Ci, którzy myślą o adopcji lub planują wziąć udział w pracach porządkowych, mogą liczyć na pomoc wolontariuszy, którzy będę oprowadzać po schronisku. Fundacja Viva! nawiązała współpracę z obecnym właścicielem schroniska w lutym 2012 roku i wzięła na siebie olbrzymie wydatki związane z IMG_3621.JPGutrzymaniem kilkuset zwierząt, naprawieniem bud i wybiegów, sterylizacją i kastracją oraz nadrobieniem zaniedbań w leczeniu, które miały miejsce latami. W schronisku przebywa ok. 400 psów, 17 koni, 9 kotów, 4 niedźwiedzie, krowa, wół i wilk.
Było dramatycznie, kiedy w lutym przejęliśmy opiekę nad zwierzętami z Korabiewic – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt. – Śnieg, mróz, rozwalające się budy, brak prądu i wody, setki głodnych zwierząt, długi w wysokości 20 tys. zł za prąd i 7 tys. zł za wodę. Wchodziliśmy na teren pełni obaw o to, co tam zastaniemy i czy poradzimy sobie z ogromem problemów drążących od lat to miejsce i przebywające w nim zwierzęta – dodaje
 Obecnie w schronisku nie pracują już żadne osoby z postawionymi zarzutami o znęcanie się nad zwierzętami. Na terenie schroniska została uruchomiona lecznica weterynaryjna, przeprowadzono ponad 40 kastracji i sterylizacji dzięki pomocy Fundacji Ostatnia Szansa, podłączono wodę i prąd. Wyeliminowano także karmienie psów przeterminowanymi wędlinami, które w przeszłości powodowało choroby nerek, kończące się zgonami.
Zwierzęta starsze i te z problemami zdrowotnymi zostały otoczone stałą opieką weterynaryjną. Otrzymują także specjalną karmę. O pomoc w opiece nad niedźwiedziami poproszono eksperta, który wprowadził im właściwą dietę. Do adopcji i domów tymczasowych trafiło jak dotąd ok. 20 psów i kotów. Jednak to nie koniec zadań stojących przez Fundacją Viva!.

Bez pomocy z zewnątrz nie damy rady zrobić wszystkiego, co planujemy – mówi Cezary Wyszyński.
– W ciągu niecałych trzech miesięcy wydaliśmy na schronisko ponad 100 tys. złotych. Samo karmienie takiej ilości zwierząt i podstawowa opieka weterynaryjna pochłaniają olbrzymie kwoty. A przed nami jest jeszcze wiele do zrobienia, m.in. remont generalny stajni, która jest w fatalnym stanie, gruntowne naprawy kilkudziesięciu wybiegów dla psów, dalsza sterylizacja, kastracja, szczepienie, odrobaczanie –
dodaje.Na wsparcie darczyńców czekają koty i psy, które potrzebują środków przeciwpchelnych i przeciw kleszczowych, suchej karmy, smyczy, szelek, obroży, posłań i koców. Konie czekają na kantary, uwiązy, musli, marchew, jabłka. Z kolei niedźwiedzie na gruszki, jabłka, melony, kiwi, winogrona, pomarańcze, brokuły, kalafiory, orzechy, migdały i arbuzy. Potrzebne są również narzędzia do prac porządkowych, takie jak grabie, szpadle, łopaty, widły, taczki, miotły. A także szafki do gabinetu weterynaryjnego.

Wszystkie te rzeczy można przywieźć do schroniska podczas 
Dnia Otwartego w sobotę, 19 maja, w godz. 10.00 – 18.00.  
Adres schroniska: Korabiewice 11, gm. Puszcza Mariańska, dojazd przez Żyrardów lub Mszczonów.
Osoby, które nie mają możliwości osobiście przyjechać do schroniska, mogą wpłacać środki na pokrycie wydatków ogólnych bądź na konkretne potrzeby. 
Koszt miesięczny wyżywienia niedźwiedzia to 1500 zł, konia 350 zł, psa 50 zł, a jedna sterylizacja/kastracja kosztuje 150 zł. 
Wpłat można dokonywać na konto: Fundacja MRNRZ Viva! Warszawa, ul. Kawęczyńska 16/42a, 05 1370 1109 0000 1706 4838 7319
Liczy się każda przysłowiowa złotówka. 

Dodatkowe informacje:

Strona schroniska: http://www.schronisko.info.pl/
Wydarzenie na FB: http://www.facebook.com/events/323063457764031/
Facebook: http://www.facebook.com/Schronisko.w.Korabiewicach
Filmiki z niedźwiedziami: https://www.youtube.com/user/Help4Korabiewice

8 komentarzy:

  1. Ty to jednak poczciwa dusza jesteś... Podziwam zaangażowanie i popieram całym sercem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie spróbuję pomóc!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym wziąć sobie piska ze schroniska, nawet miałam kilka wypatrzonych, ale niestety pobieżna analiza organoleptyczna mojego mieszkania wykazała, że nie mam żywcem miejsca na spanie dla zwierza. Toteż adopcje odsuwam na czasy, kiedy zamieszkam we własnych czterech kątach.

    Podziwiam wszystkie te osoby, które poświęcają się dla pomocy tym biednym stworzeniom.

    A że tak zapytam (zupełnie na serio) - te niedźwiedzie to też można adoptować? Czy one biedne już tam zawsze będą siedzieć w tym schronisku? I skąd one się tam wzięły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wejdż na stronę fundacji VIVA (u mnie na blogu na dole jest banerek, taki z krówką:) ) tam jest wszystko opisane, o niedżwiedziach też.

      Usuń
    2. Weszłam już wczoraj, Borys mnie absolutnie zachwycił, Wania z resztą też, jak tylko przyjdzie jakaś kasa na konto to ich zaraz dokarmię. Kurczę, nawet by mi się taki Borys na działce przydał, bo napisali, że lubi warzywa i owoce a nie lubi mięsa... Mógłby mi pilnować jabłonek na działce, a w zamian miałby jabłek potąd. I jest szansa, że nie zażre sąsiada...

      Dobrze, że wrzuciłaś te linki :)

      Usuń
    3. Niesamowicie się cieszę z twojej reakcji:) Nawet drobna kwota rzędu 1-2 zł. sie przyda.

      Usuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.