Strony

piątek, 20 lutego 2026

Drżąca ręka fałszerza - Patricia Highsmith

 


Wydawnictwo Noir sur Blanc, Moja ocena 5,5/6
Są powieści, które się czyta. Są też takie, które wślizgują się do umysłu, pod skórę i zostają tam na długo. Patricia Highsmith kolejny raz napisała taką właśnie powieść. Autorka ponownie udowadnia, że jest mistrzynią psychologicznej wiwisekcji, zaglądania do duszy i umysłu bohatera. Jej proza nie epatuje sensacją, jest jak najdalsza od tego. W tej powieści napięcie nie rodzi się z pościgów czy gwałtownych zwrotów akcji, nie ma nic wspólnego ze znanym wszystkim zabiligoiuciekł. Ta powieść jest pełna myśli, to one ją tworzą i osaczają czytelnika. 
Bohater, Howard Ingham, młody nowojorski pisarz, przybywa do Tunezji. To mężczyzna po przejściach, z przeszłością i z bagażem osobistych porażek i zawodowych ambicji. Ma napisać scenariusz, ma zacząć od nowa, ma uciec. Ale ucieczka okazuje się iluzją. Czekając na przyjaciela, który nigdy nie przyjeżdża, zostaje sam – w obcej kulturze, w obcym klimacie, w obcej moralności i z własnymi problemami.
Howard zaczyna pisać powieść o człowieku, który sam ustanawia własne reguły moralne. Autorka tworzy coś, co wprowadza czytelnika w zdziwienie i lekki chaors, pisarka zaciera granicę między fikcją a rzeczywistością. W końcu nie wiemy, czy to bohater tworzy historię, czy historia tworzy bohatera? 
Nasz bohater zaczyna spędzać czas z innymi cudzoziemcami: tajemniczym Adamsem i malarzem Jensenem. Ich rozmowy o moralności, odpowiedzialności i wolności powoli wpływają na jego sposób myślenia. Trudno coś więcej napisać jeżeli nie chce sie zdradzić treści, a ja nie chcę. W związku z tym nic więcej wam nie zdradzę. Napiszę tylko, że dzieje się, oj dzieje. I nic nie jest ani proste, ani oczywiste. 
Najciekawsze w tej książce jest to, że nie daje jasnych odpowiedzi. Czy Howard jest niewinny? Czy może sam doprowadza do trudnych wydarzeń? Czy strach, który czuje, wynika z realnego zagrożenia, czy z jego własnych myśli? Autorka zostawia czytelnika z tymi pytaniami, pisze prosto, ale bardzo trafnie. Skupia się na uczuciach i myślach bohatera. Pokazuje, jak samotność i poczucie wyobcowania mogą zmienić człowieka.
To książka hipnotyzująca, cicha, ale wręcz krzycząca. Zakończenie nie daje ani rozwiązania, ani oczyszczenia. Finał i cała powieść dają za to mocną refleksję. Czytając, ma się wrażenie, że autorka powoli odsuwa kolejne warstwy psychiki, aż zostaje naga prawda: człowiek jest istotą zdolną do wszystkiego, jeśli tylko znajdzie odpowiednie uzasadnienie. Smutne, ale prawdziwe. 
Dodatkowym atutem jest fakt, iż Highsmith genialnie wykorzystuje i ukazuje scenerię Afryki Północnej. Mamy wplecione w opowieść palące słońce, surowe krajobrazy, egzotyczne miasta. Wszystko to genialnie ukazuje wewnętrzny niepokój bohatera, który z każdym zdaniem jest coraz większy. Wszystko- kulturę, dzień codzienny, krajobrazy, nastrój, pisarka wplotła w opowieść. Ba, Tunezja w tej powieści nie jest tłem – jest równorzędnym bohaterem. Całość tworzy mieszankę wybuchową. 
Drżąca ręka fałszerza nie jest tylko thrillerem psychologicznym. To mistrzowskie studium samotności, alienacji i kruchości zasad. To powieść, która udowadnia, że największe dramaty rozgrywają się nie w świecie zewnętrznym, lecz w umyśle. 
To książka dla osób, które lubią powieści psychologiczne i historie, w których ważniejsze od akcji są emocje i wątpliwości bohatera. „Drżąca ręka fałszerza” skłania do zastanowienia się nad tym, czym jest prawda i czy każdy z nas, w trudnej sytuacji, nie zacząłby usprawiedliwiać własnych decyzji. Polecam.


 



 

 

 

 

2 komentarze:

  1. Bardzo trafnie ujęłaś istotę prozy Highsmith. Zgadzam się, że u niej to, co dzieje się w głowie bohatera, bywa znacznie bardziej mroczne niż sama akcja. Twoja recenzja świetnie oddaje ten duszny, psychologiczny klimat i narastający niepokój. Przekonałaś mnie, że warto wrócić do tego tytułu, zwłaszcza dla tego studium samotności, o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra zachęta do lektury. Lubię takie książki, w których miejsce akcji staje się pełnoprawnym bohaterem, a Tunezja w Twoim opisie brzmi intrygująco. Przekonuje mnie to skupienie na myślach zamiast na czystej sensacji.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.