środa, 17 września 2014

Czerwona jaskółka

Wydawnictwo Świat Książki
Kolejny raz mam trudności z ocenieniem książki, plaga jakaś w tym tygodniu.
Czerwona jaskółka, to opowieść o parze agentów. Nathaniel Nash, to agent CIA, którego poznajemy w trakcie pobytu na placówce w Moskwie. Jest okres pełni władzy Putina.Nash należy do niezwykle bystrych agentów, biegle włada kilkoma językami, w tym rosyjskim, prowadzi kilku agentów, ale pozwala sobie na samowolkę, którą jego moskiewski szef postanawia ukarać banicją do Helsinek. Tam poznaje piękną Dominikę Jegorową, genialną tancerkę, której los i podła rywalka uniemożliwiły zostanie członkinią zespołu słynnego i niezwykle prestiżowego Teatru Bolszoj. Dominika zostaje zwerbowana jako agentka rosyjskich służb specjalnych i z powodu swoich walorów zewnętrznych (sądząc z opisu jest wyjątkowo piękną kobietą) wysłana zostaje do ośrodka położonego w okolicach Kazania na specjalne szkolenie. Edukowane tam są tzw. czerwone jaskółki. Ich zadaniem jest uwiedzenie oraz zaciągniecie do łóżka wskazanych przez wyższych rangą agentów przedstawicieli zachodni służb dyplomatycznych, przedsiębiorstw. Delikwentom są robione kompromitujące zdjęcia, przy pomocy których są szantażowani i zmuszani do współpracy z rosyjskim wywiadem. Po jednej z wzorowo przeprowadzonych akcji, Dominika zostaje wysłana do Helsinek, gdzie poznaje Nathaniela Nasha. Spotkanie obojga wrogich sobie (z założenia ) agentów przyniesie efekty. Razem z nimi poznajemy kulisy działania rosyjskiego wywiadu oraz CIA, podróżujemy między Grecją, Włochami i USA, toczymy walkę z wrogami oby krajów i jesteśmy świadkami rodzącego się uczucia.
I niby wszystko w  treści jest ok, historia nieźle napisana, doskonale oddane kulisy pracy CIA, wszak autor książki jest byłym agentem tej jednostki. Tempo akcji także jest błyskawiczne. Jednak czegoś książce brakuje. Miałam takie odczucie, jakby książkę pisało dwóch diametralnie od siebie różnych autorów. Niektóre fragmenty wręcz się pochłania, a  niektóre są tak nudne, jak przysłowiowe flaki z olejem, do tego strasznie infantylne. Może gdyby książkę odrobinę odchudzić, wyciąć tak ok. 1/3 treści, byłoby trochę lepiej...
Szczerze, rozpoczynając lekturę Czerwonej jaskółki, spodziewałam się czegoś innego, lepszego, ostrzejszego, na odrobinę wyższym poziomie.
Trudno mi jednoznacznie powiedzieć czy polecam wam tę książkę czy nie. Decyzję każdy musi podjąć sam. 

3 komentarze:

  1. Jeszcze się zastanowię nad tym tytułem

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety... Obecnie mam dość czytania o agentach, o czym możesz się przekonać w mojej ostatniej recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja mam mieszane uczucia względem tej książki, gdyż z jednej strony ciekawi mnie jej tematyka, a z drugiej obawiam się tych nużących jak flaki z olejem fragmentów.

    OdpowiedzUsuń

Bez czytania będą usuwane komentarze zawierające spamy, linki do innych blogów. Mój blog, to nie słup ogłoszeniowy.